poniedziałek, 6 maja 2013

Kocie przygody kąpielowe :)

Aa-aaa-aaaa, kotki dwa, w różu, w bieli obydwa
nic nie będą robiły, tylko dziecię twe myły...
Aa-aaa-aaaa, kotki dwa, śliczne takie obydwa...

Zaśpiewało mi w głowie pomiędzy półkami Rossmana, do którego wbiegłyśmy "po nic" i "przy okazji".
Od razu w głowie otworzył mi się terminarz, przewertował, i zatrzymał na najbliższej dacie, do której taki zakup by pasował. Urodziny Najmłodszej, która, jak na "dopiero-co-nastolatkę" przystało uwielbia Koty i łaKocie ;)
A że są rzeczy, które ujmują samą powierzchownością na tyle, by reszta zeszła na drugi plan, wrzuciłam śliczne pudełeczko do koszyka i podążyłyśmy do kasy.

Dopiero w domu, kiedy Młode udało się spacyfikować do łóżek, mogłyśmy na spokojnie obejrzeć, co właściwie kupiłyśmy...


"Koty" - zestaw podwójny


ten "zestaw podwójny" jest w tym miejscu o tyle istotny, że były też pojedyncze produkty, każdy zapakowany w samodzielne pudełeczko, z których można skomponować własny zestaw, tylko, bij zabij, nie pamiętam, jakie produkty jeszcze były ;)

OPAKOWANIE:

Istotną, jak nie kluczową sprawą w wyborze była wizualna strona tych kosmetyków, więc opakowanie jak najbardziej zasługuje tu na słów kilka :)
Dwa przesłodkie kotki zapakowane są w pudełeczko z przezroczystego plastiku, po bokach barwionego na róż wpadający w paryski, a tylna ścianka ozdobiona jest wzorkami w kolorze ciemnego ecru. Całość bardzo elegancka i miła dla oka, aż grzechem byłoby to cacko pakować dodatkowo na prezent ;)
Same kosmetyki zapakowane są w buteleczki z dozownikami, w kształcie przesłodkich, ale i estetycznych siedzących kotków.
Różowy zawiera żel do kąpieli, a biały - balsam do ciała.
Dodatkowo, na tasiemkach u szyi mają zalaminowane karteczki z informacją co jest w środku, długie i intensywne narażanie etykietek na działanie wody powoduje w końcu odejście laminatu.
Pod światło możemy zobaczyć, ile razy się jeszcze umyjemy, ale balsam to tak na wyczucie przyjedzie nam wykańczać ;)
Każdy kotek ma pojemność 240 ml.
Pompki dozują bardzo fajną ilość produktów, blokują się na zasadzie gwintu, i działają bez zarzutu.

ŻEL DO KĄPIELI

Ponieważ to kosmetyk dla dzieci, najpierw powinnam obejrzeć

Skład:

 prawda? ;)
 Tak, tak, wiem, powinnam to była zrobić zanim pobiegłam do kasy, ale skoro Najmłodsza dobitnie już parę miesięcy wcześniej uświadamiała mnie, że nie będzie już dzieckiem a nastolatką, to chyba nie muszę się już tak przejmować? ;)


Na szczęście skład typowy dla większości żeli do ciała, więc bez tragedii, za to jest pełna adnotacja o tym, by omijać oczy i usta :)

Organoleptycznie:

Jedno, co mnie zaskoczyło nie do końca pozytywnie, to... glutowata konsystencja przezroczystego żelu, który wycisnęłam z dozownika. Na szczęście roztarła się natychmiast bardzo ładnie, i od tego momentu specyfik zachowywał się bez zarzutu :) delikatnie się pienił na dłoniach, a na gąbce wytwarzał bogatą i miękką pianę.
Zapach landrynek jest naprawdę... landrynkowy :D ale nie mdły ani duszący. Utrzymuje się na skórze całkiem przyzwoity czas.

Działanie:

No... myje ;)
A poważnie, to ładnie zmywa skórę, nie przesusza jej, nie podrażnia. Zgodnie z zaleceniami, nie pchałam sobie tego do oczu, ale Cholera Najmłodsza, która ostrzeżeń nie czytała, nie pojawiła mi się jak dotąd z wrzaskiem...
Natomiast jeżeli spodziewacie się jakichś szczególnie pielęgnujących właściwości... spójrzcie na te słodkie kotki! czy nie są wystarczające, by uszczęśliwić nimi jakiegoś dzieciaka? ;)

BALSAM DO CIAŁA:

Czyli kotek biały ;)

Skład:


"be-parabeny" - obecne. Ale poza nimi jest też kilka fajnych rzeczy.
Stosowne ostrzeżenie, wraz z informacją, by nie stosować na twarz, również. I słusznie, żaden balsam [poza niemowlakowymi] się nie nadaje na twarz, a dziewczynki trzeba tego uczyć od najmłodszego :)

Organoleptycznie:

Hmm.. powiedziałabym, że to raczej mleczko do ciała niż balsam. Przynajmniej tak się natychmiast zachowuje na dłoni pod wpływem ciepła. Dla mnie istotna różnica, bo dzięki temu kosmetyk świetnie się rozprowadza, jest ekonomiczny [czego nie mogę powiedzieć o Ch. Najmłodszej ;)] i wchłania się błyskawicznie.
Ponownie zapach landrynek. Takich prawdziwych, z puszki ;)

Działanie:

Za to działanie mnie zaskoczyło totalnie.
Dlaczego?
Pomyślcie. Kosmetyk dla młodziaków, czyli na dobrą sprawę, do cery młodej, bezproblemowej, i w założeniach bez kłopotów z szorstkością czy wysuszeniem. Ja oczywiście sprawdziłam go na najbardziej opornej na balsamy części mego organizmu, mianowicie na potwornie przesuszonej łydce. Jednej dla porównania ;)
To, co zobaczyłam sporo później sprawiło, że zrozumiałam co się stało z "sucharkiem", jakim jest Najmłodsza. Skóra była nadal nawilżona i miękka! Aż sprawdziłam, czy jest to wypust marki dla marki, ale niestety, tylko fabryka w Chinach i importer, Rossman... 


Podsumowanie:

Najmłodsza, kiedy zobaczyła ten zestawik była wniebowzięta, a Młoda za to z zazdrością krążyła dookoła już na sam widok wizualnych atrybutów kosmetyków. A kiedy ja je wypróbowałam, pozazdrościłam zawartości ;) 
Najmłodsza jednak, niemal jak cerber ich pilnuje i wydziela je sobie skrupulatnie, wręcz na sprawdzenie działania na własnej skórze, musiałam je uprowadzić podstępem ;)
Ale żeby nie było, że recenzuję coś, czego tylko spróbowałam...
Po dokładnych oględzinach, mogę śmiało stwierdzić, że po długim okresie stosowania, dziecku memu nic nie wyskoczyło, nic jej nie podrażniło, wręcz przeciwnie, dziecię czyste, pachnące i mięciutkie się zrobiło :)
A Koty zadomowiły się w łazience znacznie gustowniej, niż typowe młodzieżowe kosmetyli, które zazwyczaj są, niestety, krzykliwe i tandetne..



Plusy: wyyyygląd! zapach odpowiedni dla dziewczynek, dobrze wykonane dozowniki, działanie balsamu!

Minusy: lekkie zglutowacenie żelu w butelce i brak informacji, jaka firma/marka używa tego składu normalnie, bo bym chętnie i sobie kupiła [zwłaszcza, że tu się też płaci za fikuśne opakowanie ;)]


Cholera Naczelna

ps.: tym razem, dla odmiany, na zdjęciu "nasz" dzikusek z podwórka, z którego wszyscy się śmieją, że to mój synek, bo go oswoiłam i nauczyłam robić "siad" na rozkaz, a normalnie to czatuje większość czasu nieopodal, by przyjść do mnie i się wygłaskać ;)
Władczyni oczywiście szalenie zazdrosna i tłucze go ile da radę sięgnąć ;)

28 komentarzy:

  1. O ja Cię kręcę, ale cudo :D sama bym takie chciała haha ^^ To już wiem, co kupię chrześnicy na urodziny, już się nie mogę doczekać !

    OdpowiedzUsuń
  2. ja, jak na kociarę przystało, zachwycona jestem tymi kocurami :) wszystkimi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodkie, chociaż moje koty były by zazdrosne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślisz, że próbowałyby zagryźć kosmetyki? ;)

      Usuń
  4. ale słodziaki! i te dwa i tamten tresowany *_*

    OdpowiedzUsuń
  5. masz racje , widzac takie opakowanie w nosie sie ma działanie : po prostu sie je kupuje :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Urocze kotki, taki idealny zestaw na drobny prezent :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, zwłaszcza, że jest tani [ale nie pamiętam ile, dlatego ceny nie podałam]

      Usuń
  7. kiedyś już w necie widziałam te kociaki i chciałam dla młodej nabyć ale w zadnym Rosku ich nie namierzyłam.
    Chyba zrobię kolejne podejście zwłaszcza, ze niedługo dzień dziecka ;-P

    Co te nasze "kobietki" mają z tym nastolatkowaniem;-)
    Epidemia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż chyba dziś wpadnę do mojego i zobaczę czy tu są, bo kupowałam dosyć daleko od domu..

      noo, strach się bać, ja w wieku 11 lat nie uważałam się za nastolatkę..

      Usuń
  8. Ach cudowne są ! ja tak jak Michałosia nigdzie ich chyba u siebie w rossie nie widziałam :( Duży plus za wygodne opakowanie z dozownikiem, - uwielbiam takie balsamy ! :)
    Sliczne i urocze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a może zrobimy akcję "każda pyta w swoim rosku z prośbą o ściągnięcie"? Bo kupowałam je całkiem nie tak dawno, jeżeli zobaczą zainteresowanie z wielu punktów, ściągną je na pewno jeżeli nie ma ich w regularnej sprzedaży :)

      Usuń
  9. Prześliczne te kotki:D aż sama bym się na nie skusiła jak tylko je w którymś rosku zobaczę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny kociak :) Nie widziałam takich fajnych buteleczek nigdzie, a z pewnością zwróciłyby moją uwagę...

    OdpowiedzUsuń
  11. ja z kolei widziałam je więcej niż raz, więc możliwe, że wrzucają je na przykład sezonowo.
    ja na pewno kupię ze dwa, pojedyncze lub komplety, na drobne prezenty następnym razem jak dopadnę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na prezent faktycznie idealne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ale wspaniałości chętnie bym je przygarnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudne te kocięta *.* Gdyby to były same opakowania to brałabym bez namysłu, ale hamuję się z zakupami kosmetyków aż czegoś nie wykończę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, koty wielbię zawsze, pod każda kocią postacią! :)

    OdpowiedzUsuń

Śmiało, komentowanie nie gryzie ;) ja też ;)

Bardzo lubię i cenię każde słowo od Was, Wasze komentarze są dla mnie motorkiem napędowym :)

Staram się też odpowiadać na Wasze wpisy, pytania, i odwiedzać moich czytelników.

4cholery@gmail.com

Cholera Naczelna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...