piątek, 26 lipca 2013

Szalona huśtawka na włosach ;) - Olia -Garnier

Co zwykle robi Cholera Naczelna?
Naczelna zwykle najpierw robi a później myśli ;)
A co robi Cholera na dwa dni przed spotkaniem z innymi blogerkami?
Jak zwykle nie myśli, tylko farbuje włosy ryzykując, że będzie na fotkach wyglądać jak brudna, i do tego z "niewiadomo czym" na głowie ;D

No, ale trzy tygodnie temu zapowiedziałam, że życzę sobie promocję na tę farbę, bo chcę ją kupić za 14.99, i dzisiaj właśnie taką promocję w SP znalazłam :P , no to jak miałam czekać? Wróciłam do domu, i czym prędzej nałożyłam farbę na włosy, a była to

Olia 2.0 - Garnier - trwała koloryzacja


Ponieważ lubię mieć na włosach kolor gorzkiej czekolady 90%, a farby zwykle szybko schodzą z moich pasm, mając do wyboru tylko brąz lub czerń [nic pomiędzy]- wybrałam czerń. Zwykłą. Nie "głęboką". Dzięki czemu po 3-4 myciach powinien wyjść na wierzch mój naturalny brąz, dodatkowo rozjaśniony obecnie słońcem... Takie były przynajmniej założenia..

OPAKOWANIE:


Urzeka. Bardzo elegancki kartonik bez idealnie ustylizowanych komputerowo buziek, wyróżnia się wizualnie na półce. Nie wiem jak Wy, ale ja dużo lepiej czułam się, i szybciej dokonałam wyboru koloru, niż spośród idealnych panienek, u których bardziej widać je same i fryzurę, niż kolor.
Połączenie czerni pudełka, z żółcią słonecznika, i połową awersu pokazującą kolor docelowy, daje przejrzystą szatę graficzną, a fuksjowe i białe napisy są czytelne, i jakoś nie odstraszają pomimo mnogości ostrzeżeń z każdej strony ;)




W środku mamy jedną wielką plastikową tubę, jedną mniejszą - metalową, małą prostokątną, znów plastikową prostokątną, ulotkę i... czarne rękawiczki :D Te ostatnie zostawiłyśmy sobie na halloween, są boskie :P

Kolor "przed"
Jednak jednocześnie w środku też spotkałam pierwszy element marketingowy, który bardzo mi się nie spodobał i popsuł przyjemność delektowania się wysmakowanymi detalami.
Dlaczego? Po prostu nie trawię fałszowania wielkości opakowań. Tak jak chociażby 30 ml krem w słoiczku, który z zewnątrz wygląda tak, że zmieściłby "setkę", a wszystko w kartoniku wielkości takiej, w jakie pakowane są 200ml opakowania masek czy maseł.
I tutaj podobnie. Kiedy otworzyłam pudełko i zobaczyłam dwie tuby, w tym jedną wielką, a wiedziałam, że nie jest to system do przelewania jednego w drugie, zawołałam radośnie:

-"nareszcie coś dla długowłosych!"
a później obejrzałam tę największą bliżej i entuzjazm mi opadł. Wewnątrz było tyle samo produktu co w tej mniejszej [po 60g], plus solidna porcja powietrza.
To nie można już było dołączyć nakręcanego aplikatora szczotkowego i kazać mieszać wszystko w tubie? Nie trzeba by było szukać misek i pędzli ;)


Wewnątrz karteczka do wycięcia sobie, by nie zapomnieć, jaki kolor nam pasował.


SKŁAD:


ORGANOLEPTYCZNIE:


Farba to farba. Żadna filozofia ;) Bierzemy miseczkę [nie metalową], pędzel, wlewamy krem koloryzujący i utleniacz, i mieszamy, mieszamy, mieszamy. W przypadku Olii widoczna jest już pierwsza różnica: bierzemy, wlewamy, mieszamy... i gotowe ;) żadnych glutków, majtania, wybierania mieszanki od dna, by być pewną, że wszystko się scaliło.. szybko i łatwo.

jak widzicie na trzecim zdjęciu, szybko się utlenia ;) ale po wymieszaniu mamy cudną, kremową, dosyć gęstą śmietanę :)
Ale coś w niej zastanawia... czegoś brakuje... Amoniak!! Nie ma amoniaku! Nie czuć wcale nie tylko jego, ale i żadnych innych przykrych woni! Farba delikatnie, i przyjemnie PACHNIE!!! Pierwszy raz w życiu miałam coś takiego na głowie, mimo, że paru producentów robiło już do tego podejścia... w przeciwieństwie do Olii jednak, bez sukcesów niestety ;)

Kolejnym plusem jest ilość. Pomimo zgrzytu z zafałszowaną wielkością tuby, 120 ml farby o tej konsystencji jest wystarczająca, by pokryć mojej długości, nie za gęste, włosy. Choć przyznaję, miałam moment, kiedy sądziłam, że będę musiała się wesprzeć lekko zwilżeniem włosów.  


ilość składników razem w miseczce- łącznie 120ml

DZIAŁANIE:

Wychodziłam od koloru takiego:

mój naturalny kolor włosów


Nałożyłam farbę na włosy, obficie najpierw zabezpieczając skórę dookoła masłem Floslek Karite/Babassu.
Skalp pędzlem, następnie po prostu dłońmi. Oila trzymała się włosów całkiem dobrze i nie spływała.
Szczypanie? Zero. Swądek? Zero. Podrażnienia? Zero.



Oczywiście załapałam moment poważnych obaw, kiedy mieszanka przybrała kolor zgniło-zielony ;) Na szczęście krucza czerń szybko ją zastąpiła. Tak krucza, że obawy znów wróciły ;) nie chciałam aż tak czarno!  Zaczynałam powoli żałować, że zdecydowałam się zrezygnować z naturalnego brązu, mimo, że prognozy kolorów wyglądają bardzo dobrze...


Pół godziny po aplikacji pobiegłam zmyć farbę, i niemal się popłakałam nad wanną.
Włosy były tak sztywne w dotyku, że nie byłam w stanie wsunąć między nie palców, by wypłukać dokładnie barwnik z powierzchni skóry i spomiędzy nich! Złapałam odżywkę i wycisnęłam porcję na dłoń.
Odżywki to niemal zawsze słaby punkt farb do włosów. Jeżeli już są, a do tego są dobre, to ich ilość jest katastrofalnie mała! 40 ml... Co to jest w miejsce 120 farby, która pootwierała wszystkie łuski? I co z tego, że wręcz czuć pod palcami jak momentalnie włosy miękną i ustępują, skoro ilościowo wystarczy jej tylko na skalp? Do tego opakowanie.. Najpierw odkręcamy ją zębami, jeżeli nie zrobiłyśmy tego wcześniej, później wyciskamy pierwszą połowę, a druga... ze względu na gęstość nie daje się wyjąć. Dopiero po rozcieńczeniu.
Na szczęście w efekcie końcowym i nadrobieniu ilości wodą, dałam radę bez dodatkowej porcji innych specyfików.


Po dokładnym wypłukaniu kosmetyku, co nastąpiło stosunkowo szybko jak na czerń, byłam załamana jeszcze bardziej. Sztywne czarne strączki bez połysku.
Stanęła mi przed oczyma sytuacja z marca, kiedy to musem do farbowania firmy S spaliłam włosy, i ratowałam je sześć tygodni...Już miałam łzy w oczach i klęłam na swoją głupotę... Jednak mając w domu olejki i całą baterię środków głęboko nawilżających, plus wypróbowane przepisy na samoróbki, postanowiłam, że i tym razem bez walki się nie poddam.
Poprosiłam Cholerę Jasną o podcięcie minimum końcówek, które zczepiały się przeokropnie [nie ufam fryzjerom, za dużo razy mnie zawiedli, a ona nauczyła się robić to świetnie], i po wysuszeniu całości okazało się, że wcale tak źle nie jest :)
Włosy na sucho nabrały w miarę połysku, kolor zelżał i zamiast smoły, na głowie zrobiła mi się ładna gorzka czekolada przechodząca w kawę, która jednak wciąż najładniej wygląda przed zmierzchem...

W południe w słońcu:


Pod wieczór, w słońcu:


w popołudniowym słońcu
na długości


We wnętrzu:

bez dostępu światła


 I tu niestety już widać problem z połyskiem.. a raczej jego brakiem, jakiego, nie kryję, oczekiwałam po farbie, która nie ma amoniaku, za to 60% skoncentrowanych olejków.

Za to spodobało mi się, że główna bolączka farbujących na ciemne kolory - "oczerniania" człowieka w każdym możliwym miejscu, nawet pomimo zabezpieczenia tłustymi masłami, plus czerń między włosami - tutaj jest ograniczona do minimum.
Moje największe bolączki to uszy i kark, które po każdym farbowaniu wyglądają jak niedomyte przez ładnych kilka szorowań, tym razem są ledwie przycienione, i podejrzewam [mam nadzieję!], że na spotkanie dotrę już wyglądając przyzwoicie ;)

No i o ile farba zwykle reguluje mi przetłuszczanie się włosów przy skórze - tym razem jest odwrotnie... 18 godzin po farbowaniu, mój skalp wygląda jak mocno dwudniowy... 

Reasumując:


największy PLUS - pierwszy raz moje farbowanie było tak przyjemne i nieinwazyjne dla innych domowników [zapach], a farba pokryła włosy naprawdę ładnie, również dzięki jej ilości, oraz nie pozostawia człowieka drastycznie pociapanego na czarno.
największy MINUS - od farby olejkowej oczekiwałam znacznie większej miękkości i połysku.

Więc jak widzicie, mimo moich obaw, efekt końcowy jest bardzo ładny, ale i tak planuję dziś podratować sytuację Amlą z solidną porcją serum nawilżającego na noc, a efekty ocenią pewnie dziewczyny na zlocie ;)
Może po prostu mam już za wysokie wymagania co do swoich włosów i ich stanu po farbowaniu? Ale pamiętam, że kiedyś farbowałam włosy właśnie wtedy, kiedy traciły miękkość i połysk, by je "podbić"...

 A co Wy myślicie o tym ostatnim krzyku mody farbowej?
Używałyście? Polubiłyście? A może dopiero planujecie swoją przygodę z Olią Garniera? :)

a to zdjęcie aż mam ochotę na pulpit wstawić ;)

Cholera Naczelna

ps.: przypominam o Rozdaniu i Zakładce :) Wielu z Was jeszcze tam nie mogę znaleźć ;)

65 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. tfu tfu ;) ale to moja prawdziwa, wręcz obsesja... tyle, ile w nie czasami czasu i środków pakuję... ;)

      Usuń
  2. Zazdroszczę włosów :) farb tego typu jeszcze nie używałam, ale czaję się na zmianę koloru, więc może niedługo sama sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tfu tfu ;)
      a o jakim kolorze myślisz? :)

      Usuń
    2. Myślałam o rudym, albo jasnym brązie. Rude miałam kiedyś i wiem, co się dzieje z nimi później - przy zmianie koloru, dlatego się waham :)

      Przy okazi: Otagowałam Cię:

      Kosmetyki w kolorach tęczy

      Usuń
    3. aaaa :) ja nigdy nie miałam rudego, to nie wiem co się dzieje przy jego schodzeniu ;)

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze tej farby. Masz rację co do wyglądu opakowania. Szkoda, że nie daje połysku :( I taka mała odżywka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, sam w sobie połysk daje, tego jej odmówić nie można na pewno.
      ale wiem, że nie raz farbowałam, i miałam później "lustro" na włosach.. i takiego efektu generalnie szukam ;)

      a odżywka... dla włosów do ramion byłaby ok, ale producenci zapominają, że to powinna ilość do nałożenia dokładnie i grubo, jak maskę, i że ostatnimi czasy kobietom średnia długość włosów wydłużyła się o jakieś 30cm ;)

      Usuń
  4. Jakie piękne i długie włosy! Kiedy moje takie będą? W temacie farb się nie wypowiem, bo sama nie farbuję, więc się nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę cierpliwości i teoretycznie max w trzy lata powinny takie być z wyjściowej do ucha ;)

      Usuń
  5. mam duza chec ja wyprobowac :)

    OdpowiedzUsuń
  6. om nie ma farby, które nie szkodzi włosom ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, ale wiem też, jak potrafią wyglądać "po" ;) i moje zwykle wyglądały jeszcze lepiej niż "przed" :D

      Usuń
  7. A widziałam już Syossa z olejkami w SP - pewnie jako odpowiedź na Olię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syoss, nie wiem czemu, jakoś mnie do siebie nie potrafi przekonać, odkąd na samym starcie firmy na naszym rynku baaardzo zraziły mnie ichnie szampony i odżywki... ale moze poczekam, i poczytam opinie innych dziewczyn.. może zmienię zdanie i spróbuję? ;)

      Usuń
  8. Omatkomoja, jakie długie włosy! Gorzka czekolada jest również moim obiektem pożądania, ale jak na razie nie miałam przyjemności... Po dwóch tygodniach każdy brąz jest wymyty i ma kolor psiej kupy. Może sobie taką czerń pierdyknę, skoro tak ładnie schodzi...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jedna farba na rynku, która daje od razu ten genialny efekt baaardzo ciemnej, gorzkiej czekolady bez żółtych dodatków, ale nie mogę sobie za chiny przypomnieć co to było, a niezwykle trudno ją dopaść.
      Dlatego ja zwykle biorę czerń [uwaga, zwykłą, absolutnie nie kruczą ani żadną taką] i odczekuję 3-4 mycia, albo 1-2 razy zmywam łepek szamponem przeciwłupieżowym :D i kiedy już niemal mam kolor, którego pragnę, dopiero wtedy zaczynam ochronę koloru :)
      W ten sposób mam kolor jedyny w swoim rodzaju ;P

      Usuń
  9. Jest "moje" foto :-D ach te piękne buzie z obrazków i idealne kolory ... no cóż to tylko na obrazkach ... Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahha, nie mogłam się oprzeć temu by je wstawić ;)

      no, patrząc na tendencje w kartonikach, może w końcu te wymuskane laski z nich znikną, i będzie można obiektywnie patrzeć na barwy ;)

      Usuń
  10. Co ja bym dała za takie długie i zdrowe włosy... :) ja moich "piór" póki co nie mogę farbować bo zostanę łysa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, biedactwo.. dasz radę, będę trzymać kciuki :)

      Usuń
  11. też zafarbowałam włosy tą farba tylko w innym kolorze z ciekawości
    widzimy się jutro na spotkaniu :)
    masz rację włosy
    są jakieś takie tępe a po użyciu odzywki jakby nie były myte kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale Twoje wyglądały bardzo ciekawie :)

      u mnie na szczęście efekt "nie mycia" ustąpił po dwóch sesjach z szamponem ;)

      Usuń
  12. Już od jakiegoś czasu przymierzam się do tej farby, myślałam też o tym "olejkowym" Syossie i nie mam pojęcia którą wybrać.
    Twój kolor jest prześliczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak przejdzie mi foch na syosa, to spróbuję raczej jego ;)
      ale żebym ja stała się do czegoś "monogamiczna", to to coś musi spełnić naprawdę wysokie wymagania ;D

      Usuń
  13. Nie miałam tej farby, ale używam też Garniera z tych zielonych, jeszcze ostatnie opakowanie zużyję i kończę z nimi;) Mnie się Twój kolor i Twoje włosy bardzo podobają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "jeszcze ostatnie" ? hurtem kupowałaś? ;)

      Usuń
    2. hehe, tak się złożyła wypowiedź;) Ostatnie, bo przechodząc na naturę, nie będę używała takich farbek, a ogromny wybór pięknych naturalnych farb mam w Logonie:)
      Przy okazji zapraszam na rozdanie ,nie zapomnij tym razem;)
      http://kosmetycznawyspa.blogspot.co.uk/2013/07/letnie-rozdanie.html

      Usuń
    3. oj, to zazdroszczę :) ja nie umim na czystą naturę póki co sie przerzucić... :(

      Usuń
  14. Włosy masz śliczne!
    A swoje farbowałam tylko szamponami Palette. I raz czymś u fryzjerki. Kusi mnie, oj kusi... znów czekoladowy brąz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też raz spróbowałam u fryzjerki... ale się do tego kompletnie nie nadaję ;) za dużo szarpania, grzebieni, za szybko farby schodzą... i podcinanie później... czuję się taka "łysa", kiedy proszę o same końcóweczki a tracę 1/3 włosów...

      Usuń
  15. Jeju jak zazdroszczę włosów!
    No i nigdy tak dobrze nie czytało mi się recenzji farby do włosów! Super! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Rety, jakie Ty masz piękne włosy!

    Tyle dobrego naczytałam się o tej farbie, a tu proszę.

    Ja wczoraj odwiedziłam fryzjera i wyglądam dziś nieco... łyso.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no popatrz, a tak się koduje kobietom, ze fryzjer to na chandrę najlepszy... ;)

      a farba założenia ma naprawdę dobre. Może gdyby zmienili odżywkę.. albo gdyby kupić i użyć zamiast dodawanej taką fryzjerską "po".. :)

      Usuń
  17. Wlosy piekne.
    Farba do bani. Przesuszyla mi i zniszczyla wlosy. Mialam lustro, ma Zalamalam sie i przerzucam sie na henne.m siano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, że po hennie już nie będziesz za bardzo mogła wrócić do sklepowych?
      Na szczęście obecnie henna jest w wielu odcieniach, więc można korzystać z jej dobroczynnych właściwości dla włosów :) Sama pewnie bym spróbowała, ale boję się, że henna nie będzie schodzić z nich jak farba, i przy moim tempie rośnięcia będę mieć wiecznie odrosty ;)

      Usuń
  18. Ale masz piękne włosy :). Całkiem ładny kolor wyszedł z tej farby ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;)

      co ciekawe, faktycznie adekwatny do tego z pudełka, co nieczęsto się zdarza ;)

      Usuń
  19. poraz pierwszy widze na blogu tak obszerną recenzję.Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mnie zastanawia, czy ktoś to czyta, czy tylko "po łepkach", ale nie umiem pisać krótko i treściwie ;D
      I zawsze się cieszę, kiedy okazuje się, że jednak komuś to się spodobało :*
      Dziękuję :)

      Usuń
  20. Czytałam o tej farbie dość dużo negatywnych opinii. Ja się raczej na nią nie skuszę. Jako, że widziałam Twe piękne włosy live stwierdzam, że prezentowały się wspaniale ;) Mam nadzieję, że dojechałaś do domu bez niespodzianek. Bardzo się cieszę, że się poznałyśmy i tak miło spędziłyśmy czas. Do szybkiego następnego ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Ja też nie powtórzę już tej farby, wracam do poszukiwań swojego ideału ;)

      Co do włosów, to jak patrzę na zdjęcia, wczoraj miały zdecydowanie "bad hair day z nadwagą" ;)
      ale to wina "bomby" z trzech olei, jedwabiu i witaminy C, po nocy z bursztynem i serum głęboko nawilżającym, które im zafundowałam przed spotkaniem.
      Pierwszy raz w życiu czułam się jak indyjka, miałam na głowie z pół kilo włosów! ;)

      Do domu dojechałam bardzo szybko i bez kłopotów, dziękuję :)
      Bawiłam się wczoraj świetnie, mam nadzieję, że będziemy miały okazję rozwinąć tę znajomość jeszcze nie raz :)

      Do szybkiego :*

      Usuń
  21. Ostatnia fota jak z reklamy :D Rewelka!

    Nigdy nie farbowałam włosów. Ale niebawem to zrobię... Od podstawówki mam siwe włosy, a teraz już jest ich tak dużo, że masakra, trzeba to czymś przykryć. Z tym, że mi chodzą po głowie tak walnięte kolory jak niebieski, zielony... i pewnie na tym się skończy :D Tylko gdzie ja dorwę dobrą farbę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam ostatnio dziewczynę, co miała na głowie chyba wszelkie możliwe kolory ;) i błękit, i fiolet, i róż... tylko, ze jasne. BOSKO wyglądała! nie mogłam oczu oderwać ;)
      sama nie mogę niczym szalonym, bo mam włosy za ciemne, ale jak masz możliwość, to SZALEJ! żyje się raz!! :D

      Usuń
  22. Farbowałam tą farbą włośy i dla mnie g... jakich mało tutaj możesz ozabczyć dlaczego tak uważam http://mika-lifestyle.blogspot.com/2013/07/garnier-olia.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee, farbowałam już gorszymi, więc "gie jakich mało" bym nie powiedziała choćby za komfort i parę rzeczy co wypisałam, ale na pewno do niej już nie wrócę, i nie polecę nikomu, a nawet odradzę, ewentualnie polecę kupić naprawdę dobre maski fryzjerskie "po".
      Bo u mnie kolor zrobił się po paru myciach śliczny, a połysk wrócić dzięki pielęgnacji, którą i tak stosuję zawzięcie niezależnie od farbowania :)

      Usuń
  23. Niestety też muszę dołożyć negatywną opinię o tej farbie.Po żadnej nie musiałam tak długo ratować maskami,olejami i wszystkim co pod rękę podpadnie (nawet jak rozjaśniłam to nic mi tak nie zaszkodziło).Przesusz totalny,sztywne włosy.Potulnie wróciłam do farb z amoniakiem,one jakoś takiej masakry mi nie robią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też wracam do amoniakowych :)

      ale nie tknę tego musu z shakerem ze shwartzkopfa. bo ja z kolei po tym to dopiero miałam tragedię... prawie dwa miesiące walki, by nożyczki nie poszły w ruch, a na kasę to już nawet nie patrzyłam, tylko płaciłam ile było trzeba...

      a jaki kolor? bo może akurat czarna jest nieco lepsza, że mi powrót do normy zajął ledwie parę dni? różne kolory różnie działają na włosy...

      Usuń
  24. Kolor wyjściowy miała cudny, ten do mnie mniej przemawia, no ale ostatnio jakoś im jaśniej tym lepiej w moim odczuciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten wyjściowy, to mój naturalny.
      ale ja się jakoś nie odnajduję w nim latem.
      jednak, ponieważ z moich włosów farny szybko schodzą, na zimę pewnie będę mieć na powrót jasny ;)

      Usuń
  25. ale masz długaśne włosy :O ale podsumowując efekt fajny wyszedł, ja do farbowania zawsze używam Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja zmieniam, bo jak raz znalazłam ideał, to go wycofali.. no to szukam, i szukam dalej...
      a Garniery w sumie lubie, tylko jak one strasznie brudzą człowieka!

      Usuń
  26. Rany... - ale Ty masz piękne długie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tfu tfu ;)
      jednak przed zlotem chyba pójdą trochę pod nożyczki.. ;) myślę o zmianie cięcia na próbę.

      Usuń
  27. Włosy masz obłędne! Pozazdrościć tylko, ale ja mam z natury ich niewiele, więc nie osiągnę nigdy takiej długości :/
    Tej farby nie znam, po prawie 2 latach postu, oddałam się w ręce fryzjerki i nie żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję :)
      chociaż zdradzę Ci w tajemnicy, że moje też cieniutkie aż strach... dlatego zawsze dbam o cięcie jakie im robię, i o to, by kosmetykami nadać im maksimum grubości na pojedynczym włosie.. bo przy tej długości, to o objętości czy podniesieniu nie ma co marzyć ;)

      Usuń
    2. piękne długie włosy :) z jakiej firmy najczęściej używasz farb do koloryzacji? :)

      Usuń
  28. Widać jak wiele wysiłku musi Cię kosztować utrzymanie takiego efektu. Podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Naprawdę piękne włosy, poprostu mega ;* Ja mam problem z włosami rownierz..naturalna jestem srednia blondynka..w wakacje farbowalam wlosy szamponetami z mariona i Joanny nakladalam druga gry jeszcze pierwsza nie zaszła kupowałam te szamponetki koloru czarnego a wychodził czekoladowy braz w końcu któregoś dnia gdy już miałam mało tego na wlosach to na górze wokół przedzialka ujrzałam kolor rudo czerwony a ja nie lubię rudego..to znaczy u kogoś mi nie przeszkadza nawet powiem ze jest ładny ale nie U siebie..więc zrobiłam rozjaśniaczem ze sklepu "Rossman" jeden dzień miałam żółto pomarańczowe wlosy i tu już się zaczęła moja przygoda z włosami..koszmarna przygoda..Miałam te włosy właśnie jeden dzien jak już wyżej pisałam i zafarbowalam pierwsza farba. Była z Joanny i był to kolor kasztanowy braz wszystko było ładnie świetnie pokrylo jednak po paru myciach- znów rudy na górze w tym samym miejscu co wcześniej więc postanowiłam jeszcze jedna farbe ta sama z Joanny " kasztanowy braz" jednak wyszła koloru bardzo ciemny brąz z polyskiem czerwonym. Poszłam do fryzjera i zrobiłam to, co mi doradzil..jeszcze jeden rozjasniacz, tym razem z drogerii "Natura" Wyszły po nim jasno rude a nie żółto pomarańczowe tak jak wcześniej.. na to miałam nałożone 2 małe farby koloru ciemny blond. Jednak tak: W świetle szkolnym były rude a zależało mi najbardziej żeby tam byly inne..W świetle dziennym jednak lub w domu to był kolor jasno brązowy. Umylam raz wlosy szamponem fioletowym który miał ten kolor ochlodzic. niby zrobiły się trochę bardziej brązowe ale tylko mi się tak wydawało..jeden raz nic by nie zdziałał..z powodu tego właśnie ze nie lubie rudego na SWOICH wlosach siegnelam po farbę OLIA to był braz 3.0 Trzymałam na głowie ta farbe 30 min. i co ? I co mam teraz zrobić !? Czarne włosy, kruko czarne są wstydze się przed znajomymi. Błagam Was o pomoc macie jakieś pomysły co mam teraz zrobić ? Jak zejść na braz albo na bardziej naturalny czarny ? Odrazu mówię, FRYZJER W GRĘ NIE WCHODZI niestety a myślę że da się to jakoś załatwić bez niego..tylko żeby zejść na braz lub żeby ten czarny był ladniejszy a potem już muszę czekać na pojawienie di odrostow i zapuszczac swoje naturalne włosy >. < Bardzo Was proszę o pomoc ja nie mogę tak wyglądać, wstydze się tego, patrzą sie na mnie jak na głupia ponieważ nie pasuje mi aż krucho czarny zważywszy też na to ze mam piegi..pomimo tego że jest ich mało..troszkę tylko na nosie i policzkach.. HELPP !! <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Od dwóch miesięcy używam Olii (mroźny kasztan i mrożona czekolada), ale nie pojawiły się żadne problemy, które opisałaś. Włosy są miękkie, błyszczące i nie miałam żadnych problemów ze zmyciem z nich kosmetyku. Kolory też wychodzą bardzo ładne, a zapach i łatwość użycia sprawiają, że ta farba to dla mnie nr 1 na rynku :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja używam Olii już 2 lata.Włosy zawsze mam miękkie i z połyskiem.Po zastosowaniu Sayosa niestety zaczęły się problemy z łupieżem i łojotokowym zapaleniem skóry.Problem trwa do dziś,a minęły już 4 lata jak jeden,jedyny raz chciałam wypróbować nowość :)

    OdpowiedzUsuń

Śmiało, komentowanie nie gryzie ;) ja też ;)

Bardzo lubię i cenię każde słowo od Was, Wasze komentarze są dla mnie motorkiem napędowym :)

Staram się też odpowiadać na Wasze wpisy, pytania, i odwiedzać moich czytelników.

4cholery@gmail.com

Cholera Naczelna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...