Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisanie na kolanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pisanie na kolanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 kwietnia 2014

Spowiedź włosowa za marzec

Pełna wstydu z powodu wynikłych w ostatnim miesiącu zaniedbań 

 spowiadam się.. 


Włosy moje skrajnie zaniedbałam:

- Wystawiałam je na ostre słońce i targający wiatr.
- W klimatyzowanych miejscach, bez odpowiedniego przygotowania przebywałam.
- Spinałam ciasno w wąskie gumki z metalowymi elementami.
- Nie farbowałam. Nie olejowałam. Nie nakładałam masek im dedykowanych. 
- Dopuściłam do skołtunienia i łuskom, coraz wyżej się unoszącym nie zapobiegałam.
- Nie splatałam włosów do spania, a wręcz pozwalałam sobie na klapnięcie w pościel z nierozczesanym spięciem całodziennym.
- Nie zabezpieczałam końcówek silikonami a argan w nie wtarłam może ze dwa razy.
- Myłam tym, co złapałam, przez dwa tygodnie nakładając po szamponie to, co wypłukałam z butelek przeróżnych, do tego mieszając.
- Suszarki używałam.
- Szczotkowałam niedbale, pospiesznie, szczotki nie dezynfekowałam regularnie.
- Palce między pasma pchałam i po skalpie się drapałam.
- Peeling skóry głowy zrobiłam ledwie dwa razy, pospiesznie.
- O suplementacji zapominałam.
- Innym kobietom ich pięknych pukli zazdraszczałam.

środa, 19 lutego 2014

Moje nad botoxem rozważania...

Codziennie spoglądam w lustro o poranku..
Najpierw widzę tam rozczochraną mnie, rozespaną jeszcze, ze skórą twarzy lekko opuchniętą, przez co linie, które wiek bezlitośnie wyrysowuje na niej, nie są aż tak widoczne, niestety, z upływem dwóch, może trzech kwadransów, wszystko "wraca do normy".

Kolejne zerknięcie zwykle kończy się okrzykiem "łomatko!! tu straszy!!"

Więc walczę.
Kremy na dzień, kremy na noc, oleje, masaże, maseczki, płaty, sera, a na większe wyjścia, zanim namaluję sobie twarz - delikatne napinacze...

Coraz częściej też zerkam w lustro i pocieszam się:

niedziela, 19 stycznia 2014

KAC? Ale jaki kac? ;) - czyli wpis dla 18+ ;)

Zdecydowałam się!
To jest blog lifestylowy, czyli o różnych dziedzinach życia i wkrótce przeniosę tutaj notki z kuchennego odłamu ;)

A dziś podam Wam moją niezawodną receptę na KACA :D czyli coś, co występuje czasami w życiu dorosłych osobników ;)

Metoda ta była przez nas dopracowywana latami... bo my mało kiedy pijemy ;)
Niemniej przez ten czas dopracowała się na tyle doskonale, że nawet wiedząc, że będziemy spać poza domem, zabieramy ze sobą po prostu składniki na poranny start...
Zawiodła tylko raz w ostatniej dekadzie... kiedy się nie zastosowałam do niemal żadnego punktu, a rano okazało się do tego, że nie ma w miejscu pobudki żadnego ze składników niezbędnych do przyrządzenia "porannego startu"... I nigdy! Nigdy więcej tego błędu nie popełnię! ;) Bo nawet pominięcie części "w dniu imprezy" jednak poranny zestaw wciąż ratuje sytuację.

wtorek, 10 września 2013

Tak, żyję jeszcze ;)

Cholera, muszę się nauczyć, że kiedy coś obiecuję, los się tak sprzysięga, by mi przeszkodzić najwyraźniej....

Więc koniec obiecywanek.
Po prostu będę się starać wrócić do rytmu, i nie przejmować przeciwnościami, świrującym kompem, brakami weny, zaginionymi danymi... koniec perfekcjonizmu, jestem tylko człowiekiem, któremu czas przecieka przez ręce, i który ma tego pełną świadomość...

Na FB rozwiązanie minirozdania już wstawione, tutaj planuję dla Was niespodziankę, z okazji 300 obserwatorów, którzy błyskawicznie niemal przeskoczyli tę liczbę do 313... wow :) mobilizujecie mnie bardziej swoją aktywnością, niż Wam się wydaje :)

Opowieści dla Was mam co niemiara, dwa zloty za mną, kolejne odkrycie kosmetyczne, z którego fotkę macie okazję oglądać w moim avatarze na PnK od pewnego czasu, paczuszka od MI z kontynuacją współpracy... [p.Magda to złota kobieta o anielskiej cierpliwości dla mnie :) ]... planuję też zciachać moje pazurki, i zacząć "rośnięcie ich" od nowa, by na BN i sylwestra były piękne, długie i zdrowe...
Niektórzy z Was wiedzą też, że miałam drobne spotkanie ze skalpelem [i czekają mnie jeszcze dwa], więc przy okazji zbiorę pewnie wiedzę, którą przez ostatnie trzy lata gromadziłyśmy i sprawdzałyśmy w praktyce [na wszystkich czterech], o pielęgnacji, oraz pozbywaniu się, blizn... Na razie wiem jedno: jak Wam potną plecy, to kupcie sobie "pajączka", żeby się przypadkiem nie przeciągnąć do przodu i szwów nie pozrywać ;)

A teraz idę rozpisać sobie grafik. Ogłaszam Koniec Chaosu! ;)
Cholera Naczelna is back!

piątek, 28 czerwca 2013

TAG: Moja Skrzynka Na Listy ;)

Witajcie.
Dziś pokażę Wam, co jest w mojej Skrzynce Na Listy.
Uprzedzam, że nie sprzątałam w niej od dawna.. ;)

Moja Skrzynka Na Listy nie jest żadna markowa ani od znanego projektanta. Jest od rodzimego rzemieślnika, ale za to szyta na miarę, bardzo pojemna i wygodna. Utrzymana jest w modnym obecnie stylu Vintage, i sprawia wrażenie niedokończonej, ale uwierzcie, to naprawdę solidna Skrzynka...


wtorek, 25 czerwca 2013

Mini zakupy i mega ŁAŁ, które upolowałyśmy dziś...

Dziś będzie notka krótka, z ostatnimi zakupami kosmetycznymi, i pewnym ŁAŁ, które udało nam się upolować. Powiem szczerze, że to było szalone totalnie, ale... no dobra, o tym później. A póki co, po kolei :)
Najpierw zakupki kosmetyczne :)


Jak widać, poczyniłam już pierwsze przygotowania do naszej wspólnej zabawy w odbudowę i odrastanie paznokci :) Do preparatów sprawiłam sobie laserowy pilniczek, gąbki do demakijażu, balsam po opalaniu [urlop za pasem] i dezodoranty dla Młodych ;)

A teraz zagadka: CO TO TAKIEGO i dlaczego nie tylko nam to sprawi przyjemność? ;)


Odpowiedzi na to pytanie [obie części] znajdziesz w dalszej części notki ;)

niedziela, 9 czerwca 2013

Nocna, krótka zagadka ;)

Ręką Anchor popełniona! :D
Pokażę Wam pewną fotkę...

To zdjęcie z sobotniego, warszawskiego

spotkania blogerek kosmetycznych.


I teraz zagadka [dla niewtajemniczonych]:

Skąd ja je mam? I w jaki sposób, skoro ostygnowane jest moim podpisem, a wyznaję politykę "nie kradnij"? ;) I dlaczego o 3 w nocy to piszę? ;)

;D

Cholera Naczelna

sobota, 1 czerwca 2013

Wyniki!! Wyniki!! Wyniki!!

Długo kazałam Wam czekać.
Kajam się za to nisko i biję po głowie.
Ale spieszę donieść,  że losowanie, jak najbardziej odbyło się, i wyłonione zostały zwyciężczynie :)
Dla tych, którzy nie są w stanie rozczytać tych hieroglifów, które ja nazywam swoim pismem:


MONIKA PUJANEK - n.główna

i 

NARJA - n.dodatkowa


A dla tych, którzy lubią rozwlekłe i szczegółowe notki z przebiegu takich akcji, obfitujące w zdjęcia, lub po prostu chcą pooglądać sobie Maszynę Losującą w akcji, tudzież sprawdzić naocznie poprawność tegoż, zapraszam do dalszej lektury :)

Dodam tylko jeszcze, że zostało dolosowanych 10 dodatkowych losów, dających głosy w następnych rozdaniach :) A Ty jesteś wśród nich? ;)

wtorek, 7 maja 2013

Obłowiony poniedziałek! Ja chcę takich więcej!!! :D [zakupy i paczka od Pani Domu]

Przez trzy dni się upewniałam, pilnowałam, terroryzowałam Jasną grożąc, że jedziemy na zakupy, aż nadszedł TEN dzień. Z samego rana wstałam i knułam, jak by tu ułożyć plan dnia, aby nie było, że jadę taki kawał drogi specjalnie moim paliwożernym autkiem po jakieś tabsy, aż nagle Cholera Jasna wstała, usiadła do komputera, i spokojnym tonem oświadczyła..

- ale to nie dziś.
Nosz nie no, jak to? Że co? Nie dziś? Przegapiłam?
- no mówię Ci, nie dziś, tylko jutro!

No ale jak? Trzy dni planowania, cały misterny plan, wszystko diabli wzięli... Pocieszające było choć to, że wciąż jeszcze miałam szanse zdążyć je kupić..
W poniedziałek, dzień właściwy, zgarnęłam Młode ze szkoły, i popędziłam do SuperPharm. Młode oczywiście rozbiegły się po drogeryjnej części szukając czegoś, na co naciągną naiwną matkę, a matka, krokiem lekkim acz zdecydowanym pobiegła wprost na aptekę i wpakowała do koszyka...

czwartek, 2 maja 2013

D[r]eszcz i Tajemnicza Paczka...

Widok na trawnik...
Pośród szarości, zakapturzona i przygarbiona postać przemknęła pod oknem... Nie byłoby w tym nic
dziwnego, ponieważ drugi dzień już z nieba leciały nieustannie strugi deszczu, więc bardziej dziwiłaby postać niezakapturzona, gdyby nie fakt, że dom ogrodzony jest wysokim murem, a okno wychodzi na podwórze... Owszem, czasami ktoś przechodził tamtędy, podążając do następnego mieszkania, gdzie mieszka leciwa Sąsiadka, jednak postury każdej z tych osób znałam i rozpoznawałam nawet kątem oka. Wzrost, budowę, sposób poruszania się..
Oderwałam wzrok od monitora na kolanach i zerknęłam co się dzieje. Przykurczona postać ewidentnie skręciła do naszych drzwi.
- Jasna, ktoś do nas przyszedł - rzuciłam ze zdziwieniem, ponieważ oceniłam, że prędzej Ona wstanie od stołu, niż ja wykaraskam się spod koca i laptopa.
- Do nas? - Jasna uniosła brwi wysoko, równie zdziwiona jak ja, w końcu, raczej niezapowiedzianym gościom do nas nie zdarza się wpadać, a już tym bardziej odkąd mieszkamy nieco za miastem..W tym samym momencie dzwonek do drzwi zafałszował melodyjkę resztką sił tlących się w rozładowanych bateriach. J. wstała i wyszła do sieni.
Spomiędzy szumu kropel spadających kaskadami z niestarannie położonych rynien słyszałam przyciszone głosy i nawet strzępki rozmowy nie chciały do mnie dolecieć, po czym postać, równie szybko, jak w stronę drzwi, przebiegła w przeciwną...
Jasna podeszła do mnie i bez słowa, z kamienną twarzą wręczyła mi pękatą kopertę... po czym, pogrążona dalej w swoich myślach wróciła do komputera.
Zerknęłam na przesyłkę w mojej dłoni...

środa, 1 maja 2013

Błyskawiczne ćwiczenie gimnastyczne dla Moli Komputerowych i Radocha :)

Dziś proponuję Wam malutką gimnastykę ku piękności i zdrowotności...
Obiecuję, że to będzie tylko jedno, i bardzo proste ćwiczenie:

rozłóżcie ręce na boki, poziomo, najszerzej jak potraficie. Już? Ej, marudery tam z tyłu! No zróbcie to, łaaadnie proszę ;)
Dobrze.
A teraz wyciągnijcie dłonie jak najdalej dacie radę, jakby Was ktoś rozerwać na dwie części za te dłonie. Już? Czujecie jak Wam się cudownie rozciągają wszystkie kości? :)
To teraz przekręćcie głowę w lewo i zerknijcie na koniuszki paców... świetnie, teraz to samo w prawo..., a teraz powtórzcie to płynnym ruchem, rejestrując dokładnie, jak bardzo duża jest ta odległość. Macie to?

...

No. To tak właśnie bardzo bardzo, a nawet jeszcze bardziej się strasznie cieszę, bo wygrałam u Pani Domu w rozdaniu!!!! :D:D:D


niedziela, 28 kwietnia 2013

Testuję z Maliną: Gdzie nas nogi poniosą? Do łazienki! By je porozpieszczać! - Podsumowanie

Pamiętacie? Kilka tygodni temu, kiedy jeszcze zima trzymała nas w swoich okowach, ja cieszyłam się z Malinobrania - przyszła do mnie paczka z sześcioma produktami, tak się składa, że w moim wypadku, sześcioma produktami do stóp, które znajdziecie teraz w jednym miejscu, poniżej ... :)

 

piątek, 26 kwietnia 2013

Wielkie wiosenne porządki w porach, komputerach, szafach... szaleństwo i zakupy ;)

Miewacie takie dni, kiedy, pomimo pozytywnego rozwiązywania się sprawy za sprawą, macie ochotę zaszyć się w jakimś dźwiękoszczelnym  schronie z głęboką wanną, a każdego, kto przypałęta się pod drzwi przeszkadzając w relaksie pod maseczką, odstrzelić, nie ściągając nawet plasterków ogórka z oczu?

No właśnie ja dzisiaj mam taki dzień ;)
Cały w biegu do tego i nawet Cholery Młodsze się zdecydowanie za głośno kłócą "dzieląc" łupy ciuchowe. tak, zdecydowanie słowo "dzieląc" powinno być w tym miejscu ujęte w cudzysłowie ;) Do tego przemeblowanie i następne w planach na jutro i remament w szafach... nawet na pracę dziś mi czasu i energii nie starczyło ;)

Ale jeżeli o łupach mowa, to może pokażę Wam te kosmetyczne z wczoraj? :)


czwartek, 25 kwietnia 2013

Zaginęły Wasze WSZYSTKIE cienie.. jakie kolory wybierzecie? - zabawa :)

Pytanie Pilne!!

Potrzebuję Waszej rady.
10 kolorów cieni "na start". Pomijając oczywiście czerń i biel.

Co Waszym zdaniem jest absolutną podstawą, by wykonać różnorodne makijaże oka? I dzienny, i wieczorowy?
Czy warto iść w szalone i wyraziste kolory, czy lepiej pozostać w gamach zgaszonych?

Bez jakich kolorów nie potraficie się obejść, a jakie okazały się zaledwie parorazowym wyskokiem?
Co było Waszym kolorowym zaskoczeniem?

środa, 17 kwietnia 2013

Jak zostałam ogrodnikiem i walczyłam z Krzaczorami ;)

Lubię czasami przerwy w dostawach prądu...
Na początku jest wnerw, w końcu na pewno robiłyśmy coś mega ważnego. Po 20 minutach padają baterie w laptopie i wtedy już na bank zostaję odklejona od "respiratora". Wtedy następuje etap "pora zrobić coś kreatywnego.. może coś uszyję? oj, szlag, maszyna też wymaga prądu.." i zaczynam rozglądać się "co by tu posprzątać"?

Ale ostatnim razem, z powodu przymusowego odklejenia od "respiratorów", Cholery młodsze kręciły się wokół jak sępy szukające dnia wczorajszego, i mój wzrok padł na starszą.
Taaak.. od dawna się do tego przymierzałam, ale każdy twierdził, że nie powinnam, bo to dziecko, bo co w szkole powiedzą, że ma jeszcze czas, ale mnie ta, niemal jedna, szeroka krecha nad jej wielkimi oczyma po prostu raziła...

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Podsumowanie Rewitalizacji Stóp I Dłoni :)

Oj, nie ukrywam, zakończenie pierwszej Malinowej Akcji, w której biorę udział i nieco mam stresa ;D



Ale byka za rogi, przebrnęłam przez recenzje [i mam nadzieję, nie posnęliście przy nich], przebrnę i przez podsumowanie :D

W ramach rewitalizacji zrecenzowałam 9 kosmetyków [przetestowałam więcej, ale nie wszystko dałam radę jeszcze opisać ;) ], część z nich otrzymałam o Maliny, za co bardzo mocno dziękuję, moje łapki i stópki nie wołają już o pomstę do nieba, ba, mimo, że nawet ostatnio na pedicure nie byłam! ;)

A dla przypomnienia, spis tego, co się pokazało:

piątek, 12 kwietnia 2013

Niemal sępi łupot skrzydeł było słychać w powietrzu ;)

Dziś przyszła do mnie paczuszka. W pierwszym momencie myślałam, że to wygrane próbki od Vedara, ale tych nadal ani widu ani słychu, za to po otwarciu kartonika znalazłam śliczne pudełeczko z jaskrawą zawartością. Przyszła do mnie w końcu paczka z mojej pierwszej wygranej w rozdaniach, od Pisane Atramentem :)



Rozpakowałam jak to ja, niczym dzieciak pod choinką rozrywając taśmy zabezpieczające zawartość przez czynnikami zewnętrznymi

środa, 27 marca 2013

O Malinowych Zaszczytach, które mnie kopnęły w ostatnich dniach! :)

Dostałam wczoraj radosną nowinę :)

ZOSTAŁAM WYBRANA 

W MALINOWYM ROZDANIU DO TESTÓW!! :D




Skąd moja wielka radość?
- "no bo dostaniesz darmochę!" - krzykną niektórzy.
Błąd! :)

Oczywiście, nie będę mydlić nikomu oczu, że taki prezent nie cieszy, bo to zawsze zarąbista sprawa, i tylko hipokryta twierdziłby, że tak nie jest ;)

Ale przede wszystkim, jako NOWA w blogosferze, w moich odczuciach, zostałam obdarzona wielkim zaufaniem, i komplementem, bo nie wierzę, że ktokolwiek dałby taką możliwość komuś, kogo blog, styl czy cokolwiek innego, kompletnie by się nie podobały, i o kim miałby prawo podejrzewać, że zrobi recenzję "na odwal się". W szczególności ktoś, kto nie robi tego pierwszy raz, i z tego co widzę, już miał nawet nie do końca przyjemne "przygody" z tymi akcjami.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...