Pojechałyśmy po całkiem inny sprzęt, 'nieco' większy, który postanowiłyśmy kupić, w ramach "ostatniego prezentu od mamy" Jasnej, na jej 30-te urodziny.
Niestety, okazało się, że promocja nie obejmuje tych mniejszych Tesco :(
No, ale czekając, aż pan sprawdzi, czy są w stanie ściągnąć nam to na sklep ekstra, zauważyłam kudłate i różowe słuchawki w cętki... Szybko zlustrowałam półkę, skanując wzrokiem ceny, i jak nic, promocja na 17,50 :) złapałam je więc i pobiegłam do kasy z szerokim uśmiechem. No bo jak inaczej? Musiałabym nie być sobą ;)
I o ironio... podczas kasowania dyskutowałyśmy sobie z kasjerką o promocjach i tym, że często marketom się "zdarza" mieć inne ceny na regałach i produktach, zapłaciłyśmy, standartowy rzut okiem na pozycje na paragonie, a tam... słuchawki za 26 z groszami... grrrr!
No to pobiegłam czym prędzej do punktu obsługi...