piątek, 12 lipca 2013

Amla - Dabur, i intensywna akcja ratunkowa po urlopie [dużo fotek włosów]

Pamiętacie, jak jakiś czas temu cieszyłam się z paczki od Magicznych Indii?
Osobiście jestem zauroczona tamtymi rejonami i urodą indyjskich kobiet, dla których dbałość o siebie jest jednym z rytuałów, a jego efekty są godne pozazdroszczenia...

I teraz nareszcie nadszedł czas, bym opowiedziała Wam o tych specyfikach z 1001 nocy... ;)

Na początek pokażę Wam...

Amla od Dabur

- olejek do włosów ciemnych


oraz to, jak jego magię wystawiłam na mega próbę w postaci pourlopowego siana na mojej głowie ;)
Siana iście polskiego ;) . Polskim słońcem, piaskiem i solą z Bałtyku wyhodowanego..

Ciekawi Was jak starcie Indie-Polska wypadło? ;)

Nie kryję, że z całej paczki na tę flaszkę czekałam chyba najbardziej, jako, że po spaleniu włosów farbą pewien czas temu, widmo nożyczek ciążyło nade mną długo, i mocno więc przechodziłam intensywny i przyspieszony "kurs włosomaniactwa" próbując uratować to, co się jeszcze nie wykruszyło.
To, co i za ile, wpakowałam przez ten czas w swoje włosy wołałoby o pomstę do nieba, gdyby nie efekty w postaci znacznie uboższej, ale na powrót błyszczącej płachty na plecach...
Aż nadszedł urlop.. zmiana wody, kosmetyków [niech żyje "inteligencja inaczej" ;)], przerwa w suplementacji i tydzień wystawienia na ostre słońce skrzyżowane z wiatrem, solą i wilgocią... Nożyczki ponownie zabłysły złowieszczo... ale po kolei. Najpierw o olejku, a później pokażę Wam, jaką rolę Amla odegrała w całym spektaklu Tańczącej z Włosami ;)

OPAKOWANIE:


Przezroczysta, plastikowa buteleczka o pojemności 100ml, zakręcana na prosty korek z tłoczonym logo Dabur.

Etykiety, estetyczne i świetnie skomponowane kolorystycznie, nadają temu prostemu opakowaniu kropli wysmakowanej egzotyki, pozostawiając je jednak wyglądowo w kategorii "dostępne dla gawiedzi". Przez ponad miesiąc pobytu w łazience i nie dbania w żaden specjalny sposób o ich oczyszczanie czy osuszanie, nie zeszły.
Zakrętka ze "spawami" gwarantującymi, że nikt przed nami kosmetyku nie otwierał.
Minusem po otwarciu okazuje się brak zaślepki z otworkiem, która ułatwiałaby dozowanie produktu, utrzymanie butelki w czystości, plus zabezpieczała przed rozlaniem w razie przewrócenia, a niestety, o to nietrudno. Ścierałam już włosami wylany olejek z parapetu w łazience, musiało to zabawnie wyglądać, gdyby zajrzeć z zewnątrz przez okno ;)



SKŁAD:


jak widać, jest to olej "tuningowany", ale pozytywnie bardzo ;)

ORGANOLEPTYCZNIE:


Początkowo sądziłam, że butelka jest ciemna, również w celu ochrony zawartości przed słońcem. Zwłaszcza, że na etykiecie jest adnotacja "Store away from sunlight", ale szybko okazało się, że to olejek ma tak intensywną barwę, która w małej ilości jest nieziemsko zielona niczym trawa cytrynowa, a w butelce głęboko ciemna.
W tym momencie też zrozumiałam adnotację "do włosów CIEMNYCH" ;)

Następne, co natychmiast zauważamy, że jest intensywne, jeszcze zanim otworzymy butelkę, to zapach. Słodko-orzeźwiająco-choinkowy. Tej ostatniej nuty długo nie mogłam wychwycić, póki Cholera Młodsza nie oświadczyła po dłuższej analizie "kostka do toalety" ;)  Zapach ten utrzymuje się na włosach przez pewien czas po zmyciu olejku, a po parokrotnym stosowaniu całonocnym co dwa dni, utrwala się na tyle, że później jego nutę można wyczuć nawet po dwóch kolejnych zmyciach. Lepiej jednak nie przedawkować, bo przy upałach Cholera Jasna w pewnym momencie stwierdziła, że zaczyna być duszący ;)
W konsystencji nasz olejek jest dosyć "tępy" i szybko wchłaniający się, bez pozostawiania śliskiego filmu.

 
W wodzie rozpływa się cieniutko po powierzchni i "ucieka" na boki [info dla olejujących metodą mokrą], z innymi olejami łączy się dobrze, nawet przy znacznej różnicy gęstości, więc, jeżeli chcemy go jeszcze uzdatnić na siłę, to tłuszczorozpuszczalne nadadzą się do tego świetnie.

DZIAŁANIE:


Amla to indyjski krzew, nazywany również rośliną młodości, o bardzo szerokim zastosowaniu. z jednego owocu o średnicy cala otrzymujemy ilość witaminy C odpowiadającą ilości z dwóch cytryn!
Prócz niesamowicie mocnych właściwości antyoxydacyjnych ma działanie aseptyczne i normalizujące wiele procesów biochemicznych. Olejek ten działa nawilżająco na trzon włosa, oraz regulująco na skórę głowy. Pozwala walczyć z łupieżem i stymuluje cebulki włosów, co pozwala na walkę z osłabieniem elastyczności włosów, ich wypadaniem, oraz... siwieniem.


Pierwsze, co mnie uderzyło po rozpakowaniu pudełka, to.. [nie]wielkość butelki. Kompletnie nie zarejestrowałam wcześniej, że 100ml to zaledwie pół szklanki.. tyle, na przykład uzdatnianego lnianego, to ja nakładałam wcześniej na włosy na raz! A tutaj butelka zieleni mieściła mi się w dłoni..
Nieco zrzedła mi mina, i czym prędzej zaczęłam przypominać sobie sposoby olejowania z wody, ale postanowiłam najpierw wziąć byka za rogi i zobaczyć, jak będzie z wydajnością samego olejku na sucho. Zwłaszcza, że według producenta powinny wystarczyć 2 łyżki stołowe, a Indyjki raczej są długowłose ;) [ale przyznam, że nie wierzyłam w powodzenie tej akcji ;)]


O dziwo, może było to więcej niż dwie łyżki, ale faktycznie, nie ubyło mi z butelki aż tyle olejku, ile sądziłam, że zniknie, a opędzlowałam sobie i skalp, i rozłożyłam specyfik na całą długość włosów. 
W ciągu paru minut po zrobieniu tego, odczulam dziwną ulgę na skórze głowy jak by ktoś położył mi na niej chłodny kompres. Ponieważ były od paru dni upały, moja skóra była podrażniona i nieprzyjazna użytkownikowi. Zwykle tak mam podczas wysokich temperatur, już w 2-3 godziny od mycia, i po paru dniach kończy się to u mnie łupieżem. To było odświeżające i kompletnie nieoczekiwane doznanie, które nazwałabym w tym miejscu... bonusem ;)

A co z moim głównym oczekiwaniem?
Nie pokażę Wam włosów sprzed i z "po" pierwszej kuracji Amlą.
Dlaczego? 
Ponieważ, jak pisałam, wpompowałam w nie w tamtym okresie całe tony specyfików różnorodnych, i nie czułabym się "fair" stwierdzając, że to efekt jednego z nich [chociaż uważam, że ten kosmetyk był świetną "kropką nad i"].

Ale pokażę Wam efekty JEDNORAZOWEGO zastosowania, przez dwie godziny, na włosach, które warunkami i swoją niefrasobliwością wymieszaną z niedocenianiem żywiołu żaru, soli i wilgoci, oraz po prostu urlopowym lenistwem doprowadziłam do ponownej ruiny - były w stanie opłakanym!

Nie oszukujmy się. Spalone włosy możemy kosmetykami "wyciągnąć" do stanu nawet świetnego wyglądu, ale nie istnieje możliwość ich zrekonstruowania na tyle, by poradziły sobie później bez wsparcia. I moje na takim etapie są. Póki nie zrosną, potrzebują szczególnej opieki i pielęgnacji.

Więc, zaczynamy?
[warto fotki ppowiększyć, wrażliwi - przejdźcie od razu na końcowe ;)]

Oto moje włosy po powrocie z urlopu, kilkanaście godzin po myciu, związane na czas 9-cio godzinnej podróży grubą gumką i nie ruszane aż do rozpuszczenia:


Widać brak połysku, splątanie z powodu pootwieranych łusek, zagięcia pokazujące kompletny brak elastyczności oraz żałośnie postrzępione końce.
Pomimo olbrzymiego pragnienia wpakowania w nie do rozczesywania tony silikonów i olejów, pomyślałam, że to będzie dobra okazja do Testu Ekstremalnego, i najdelikatniej jak mogłam, rozplątałam je samą szczotką. Wyszło też w tym czasie słońce, które zwykle wydobywało z moich włosów śliczny blask... jak widać, tutaj wydobyło wyłącznie mat, przemineralizowanie i obraz wołający o pomstę dla właścicielki..
 
 

nałożyłam więc olejek, dwie godziny później zmyłam, i...
jak sądzicie? widać różnicę?



Pamiętajcie, że to zaledwie po jednym zastosowaniu!
Włosy błyszczące, elastyczne, sypkie, zdyscyplinowane i dobrze odprowadzone od skóry głowy, która też przy okazji skorzystała z ukojenia po smażeniu... 
I jeszcze pokażę Wam włosy bez dostępu światła słonecznego:




Abstrahując od faktu, że moje włosy przy okazji urlopu straciły cała swoją barwę parzonej kawy i wróciły do koloru naturalnego [co oznacza, że idą na dniach do farbowania ;) a farba, której używałam - do zakładki "kiepskie"], to jestem diabelnie wdzięczna sklepowi Magiczne Indie za to, że dzięki nim mogłam to cudo odkryć, i na pewno wejdzie ono do mojego zestawu do stałej pielęgnacji  :)

A gdybyście były ciekawe gdzie można je nabyć, to TUTAJ:

ha! i właśnie, sprawdzając link, zobaczyłam, że na ten olejek jest przecena :) to się nazywa "wstrzelić w czas" ;D ! zamiast 11 - tylko 9zł :)

A jak Wam się podoba ta ekspresowa kuracja w duchu Ajuwerdy? :)

Cholera Naczelna

ps.: fakt, iż otrzymałam ten kosmetyk do testów od sklepu:


 nie miał żadnego wpływu na moją ocenę. za to efekty - bardzo ;) dziękuję :)

48 komentarzy:

  1. Wow jaka różnica, aż trudno uwierzyć, źe po jednym razie włosy wyglądają tak rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze mówiąc, wcześniej aplikowałam go na noc, to był pierwszy raz "jak producent przykazał", i sama aż się zaskoczyłam :)

      ale sprawdziłam jeszcze raz zdjęcia, czy widać, i widać :) po spodniach i "oskubanym" kciuku, że dzień ten sam ;)
      [muszę chyba zacząć datować fotki]

      Usuń
    2. Cholercia a powiedz mi jak aplikowałas na noc? :D w sensie czy poduszke jakoś zabezpieczałas, spałas w turbanie czy jak :D bo nie moge sobie wyobrazic przespania z tym całej nocy a chciałabym zostawić to na pare ładnych godzin :D tylko sie obawiam ze zabrudze wszystko dookoła kręcac sie ;D

      Usuń
    3. Ciasne upięcie włosów blisko głowy, poduszka zawinięta w duży ręcznik i ciemna pościel z założeniem, że najwyżej pójdzie do prania ;)
      W turbany nie bawię się z prostego powodu - w nocy kręcę się jak kurczak na rożnie włącznie z wędrowaniem po calutkim łożu. żaden turban by tego nie wytrzymał ;)

      Usuń
    4. no ja tez sie kręce dlatego w ogóle cokolwiek na głowie to zaraz bedzie na podłodze ;D

      Usuń
  2. efekt jest zniewalający, az trudno uwierzyć, że działa takie cuda ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? niemal jak z 1001 nocy ;)
      w sumie powinnam wstawić to lustro, jakie ma się po dłuższym używaniu, ale właśnie zaczęłam kolejne testy i nie chcę mieszać datowania :)

      Usuń
  3. Posiadam Amle do moich blond kudełków i powiem Ci ze zupełnie się zgadzam z efektami :D po pierwszym użyciu są fenomenalne a każdy kolejny raz z nim to milośc od nowa :P

    mam jeszcze Amle przeciwłupieżową ale aplikuje ją tylko raz w tyg. :) przyznam ze od zawsze miałam problemy z łupieżem.. wystarczyła jednokrotna zmiana szamponu na inny... 30 min po wysuszeniu i już skóra mnie swędziała i zaczynała się łuszczyć... od kiedy stosuje Amle przeciwłupieżową to moge codziennie myć głowe dowolnym szamponem i zyje jak królowa ;D nawet mój znienawidzony szampon Nivea nie ma szans :D

    odkłądam recenzje juz z 3 miechy ale w koncu musze się za to zabrac :P

    lista jest tak długo no ale cóż :P trzeba czekać ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo, zrób je obie koniecznie wkrótce!
      baaardzo jestem ich ciekawa, bo spotkałam też osoby niezadowolone [głównie blondynki], i patrząc na moje efekty, nie potrafię tego zrozumieć. stąd ciekawość innych opinii :)

      a co do problemów po zmianach, to też tak mam. 4 na 5 zmian kosmetyków do włosów kończy się u mnie tragicznie dla skóry, i to wręcz gorzej niż samym łupieżem.

      Usuń
    2. zrobie obiecuje ;P az poprosze mamę zeby mi srzeliła foto z tyłu kudełków przed i po ;D

      na razie przelatam wspołprace i to co dostałysmy na zlocie z biżuterią i jakimis pierdołami :P

      w ogóle to te Amle tez dostałam ze wspołprace tylko ze ugadana byłam w pażdzierniku, kosmetyki otrzymałam w lutym :P wiec stwierdziłam ze skoro firma ma w dupie to ja tez nie musze się spieszyc :P dlatego mamy lipiec ;DD

      Usuń
    3. w ogóle to żałuje ze nie wiedziałam o Tobie wczesniej bo miałam Amle do ciemnych włosów do oddania bo Dabur, tępaki wysłali mi do blond, ciemnych, i przeciwłupieżową a dokłądnie mówiłam ze chce tylko do blond i przeciw... -.-

      Usuń
    4. bo skąd miałaś wiedzieć? ;) w końcu ja świeża blogerka jestem :)

      ja na szczęście dostałam Amlę doskonale dobraną, mimo, że sama nie wybierałam ;) ale pani M. sobie mnie przewałkowała, i trafiła świetnie, mimo, że początkowo rozmawiałyśmy o całkowicie innych produktach :) i w sumie też długo testowałam, ale bynajmniej nie w żadnym "odwecie", bo sklep w temacie wysyłki spisał się super.
      ale przyznam, że mam już 'na koncie' trzy inne rozmowy, które zaowocowały tym, że czekam, czekam, i ciekawe kiedy się doczekam ;) i mam aż ochotę przestać czekać i blokować sobie możliwość przyjęcia innych propozycji [bo nie chcę na raz zbyt wielu mieć]

      a co do zlotowych, to też chyba przestane czekać, i walnę tego oficjalka ze spisem tego co mam i przeprosinami dla pozostałych sponsorów :( zanim dostanę łatkę niepoważnej..

      Usuń
    5. ja bym się wstrzymała.. ma lekkie problemy i swoje sprawy ale jak się zadeklarowała że wyśle to tak będzie. daj jej szanse. póki nie drą się o recenzje to nie ma co się spieszyć..

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. z tego co pisze Iza, wyżej w komentarzach, mają :) i ponoć też dobre, więc albo czekać na jej recenzję, albo sprawdzić na sobie muszą blondynki ;)

      Usuń
    2. Na blond włosy jest Amla Jasmine:)

      Usuń
    3. dokładnie ;p ja mam amle przeciwłupieżową i Vatike Oliwkową :D

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. ja mam raczej myślenie "rany, ale tragedia po tygodniu nie dbania" ;D

      Usuń
  6. WOW:) Ostatnio wąchałam w sklepie ten olejek i zapach mi się spodobał, teraz widząc jakie efekty daje skuszę się na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi również ten zapach odpowiada :) no, po długim czasie, tak 2-3 tygodniach non stop, to potrafi zrobić się "ciężki", ale u nas tydzień przerwy wystarczył, by znów się podobał normalnie ;)

      Usuń
  7. Nie znam tego oleju :)
    Masz piękne włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Efekt niesamowity jak na jeden raz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda? :)
      sama aż się zaskoczyłam, chciałam zrobić kurację trzyrazową do recenzji, a tu po jednym razie już mogłam pokazać efekt :)

      Usuń
  9. Oj to ja się chyba skuszę. Korci mnie już na krótko ściąć, chociaż długie włosy kocham, ale ciąża, karmienie, brak odpowiedniek troski o nie ... ehh ... szkoda mówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ścinaj! dasz radę!
      chyba, że lubisz siebie w krótkiej fryzurze i wyglądasz jeszcze lepiej niż w długich ;)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. słyszałam o Alterze, nie miałam jeszcze okazji :)

      ps.: przy okazji, mam prośbę, nie podpinaj linków pod całe wpisy, bo google łapie takie frazy jak roboty albo niebezpieczne przekierowanie na wirusy, i zgłasza alerty, które grożą przyblokowaniem mi indeksowania strony..

      wrzuć adres w zakładkę dla czytelników :)

      Usuń
  11. Widziałam wiele niepochlebnych recenzji o Amli. Jednak to jest mój ulubiony olej. Obecnie go nie mam, ale jak uszczuplę zapasy, to ponownie go kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam negatywne opinie. Moim zdaniem, po prostu nie każdy olej czy kosmetyk, sprawdzi się na każdych włosach, i trzeba nauczyć się współpracować z nimi czasami ;)

      i dlatego też stwierdziłam, że zdjęcia będą tu lepsze niż tysiąc słów :)

      Usuń
  12. Nigdy nie olejowałam włosów. Ale to chyba coś dla mnie, tj. dla moich włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ty nie używasz szminek, a ja póki co olejów :P Z drugiej strony mam krótkie włosy :P A szminki nie mam w takim kolorze... W sensie w takim brzoskwiniowym... Może się rozglądnę za jakąś, dzięki za sugestie i miłe słowa :) Bo faktycznie ten róż jest dość ostry, tzn. ogólnie jest jasny, tylko tak na mojej twarzy razi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślę nad tym :) Muszę poszperać w internecie :P Bo kiedyś u RedLipstickMonster oglądałam filmik, w którym mówiła o zimnej/ciepłej urodzie i wyszło, że jestem pomiędzy, ale bardziej ku zimnej :P

      Usuń
    2. :)
      po prostu, jeżeli mój monitor nie przekłamuje kolorów, to Twoja cera wygląda mi na wiosenną, i powinna świetnie odnajdywać się w cieplejszych tonach, a ten wygląda na wybitnie baaardzo zimny ;)
      a aż szkoda takich ust jak Twoje nie podkreślać :)

      Usuń
  14. Wow, jest różnica!
    Ze mnietępa dzida jest, dwa tygodnie temu rozjaśniłam włosy a od tygodnia codziennie pływam w morzu. Możesz sobie wyobrazić jak teraz wygląda moja czupryna? Jak żyć, ja się pytam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O raju! Ryzykantka!
      W takim wypadku to bez olei i silikonów się raczej nie obejdzie...
      Ale to tak zwykle jest. Wszystko wiemy, a i tak głupstwa robimy ;)

      Usuń
  15. Zdecydowanie widać róznice ! :)
    Ja własnie stosuje olej ,który otrzymałam na spotkaniu od balmshop i również jest bardzo wydajny :) Na moje włosy ,po jednym stosowaniu ubywa ,go naprawdę tylko troszeczkę :) Aż sama jestem w szoku że tak malutko go potrzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a kiedy wrzucisz opracowanie? jestem w fazie olejowej! ;D
      ja z kolei testowałam na urlopie szampon otrzymany od BalmShop :)

      Usuń
  16. Różnica mega! Jestem bardzo ciekawa zapachu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "orientalny" to dobre określenie :)
      "kostka toaletowa" też się nada :D chociaż przyznaję, że taką mogłabym w toalecie mieć ;)

      słodko-korzenny z nutą iglastą, a jednocześnie świeży, o ile nie ma upałów po ponad 30 stopni, bo wtedy można go odbierać jako ciężki w połączeniu z taką temperaturą :)

      Usuń
  17. moje włosy równie opłakane.. ale już może znalazłam rozwiązanie jak je uratować ;) po za tym super pretekst, żebym spróbowała w końcu indyjskich kosmetyków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko uważaj, bo raz spróbowane potrafią uzależnić ;)
      już opracowuję "błotko", przez które nie mogę się zabrać za glinkę, bo wciąż wracam do niego, i wracam... ;)

      Usuń
  18. Efekt piorunujący - ciężko uwierzyć, że to po zaledwie jednym zastosowaniu. Trochę się obawiam że ta pojemnośc taka malutka (ja zazwyczaj zużywam sporo kosmetyku za jednym razem) ale kusi mnie żeby spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak pisałam w tekście, ja wcześniej potrafiłam zużyć na raz bardzo dużo oleju :) a ilość widoczna na drugim zdjęciu, to już po paru użyciach na sucho :) Obecnie bawię się też w mieszanie go z innymi. świetnie je uzdatnia :)

      Usuń
  19. Też używam ten olej i jestem bardzo z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  20. używam amli dabur od ponad 5 lat <3

    OdpowiedzUsuń

Śmiało, komentowanie nie gryzie ;) ja też ;)

Bardzo lubię i cenię każde słowo od Was, Wasze komentarze są dla mnie motorkiem napędowym :)

Staram się też odpowiadać na Wasze wpisy, pytania, i odwiedzać moich czytelników.

4cholery@gmail.com

Cholera Naczelna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...