środa, 19 lutego 2014

Moje nad botoxem rozważania...

Codziennie spoglądam w lustro o poranku..
Najpierw widzę tam rozczochraną mnie, rozespaną jeszcze, ze skórą twarzy lekko opuchniętą, przez co linie, które wiek bezlitośnie wyrysowuje na niej, nie są aż tak widoczne, niestety, z upływem dwóch, może trzech kwadransów, wszystko "wraca do normy".

Kolejne zerknięcie zwykle kończy się okrzykiem "łomatko!! tu straszy!!"

Więc walczę.
Kremy na dzień, kremy na noc, oleje, masaże, maseczki, płaty, sera, a na większe wyjścia, zanim namaluję sobie twarz - delikatne napinacze...

Coraz częściej też zerkam w lustro i pocieszam się:
- Naczelna, daj spokój, i tak się w miarę dobrze trzymasz. Tapeta daje Ci nawet czasami wyraz niedowierzania na twarzach Twoich rozmówców, kiedy wyjdzie mimochodem w dyskusji, ile masz lat... fakt, zwykle jest to w nie do końca doświetlonych pomieszczeniach...
Eh.. tak... dopadł mnie ten czas, kiedy mrok staje się moim najlepszym przyjacielem...  Mrok i portale plotkarskie, publikujące ikony urody bez makijażu ;) Jednak, ponieważ wyznaję zasadę, by nie cieszyć się z potknięć innych, a porównywać wyłącznie do tych, którym chciałabym dorównać, więc szybko wracam do szafki z moimi kosmetycznymi skarbami i do łazienki, by przeprowadzić kolejne reanimation łamane przez rescue.

Nie. Nie zbluźnię tutaj. Nie stwierdzę, że nic nie pomaga. Bo owszem, każda taka akcja daje mi na parę dni przewagę nad okrucieństwem metryki i "słabymi" genami... Olejowanie twarzy, które z uporem maniaka stosowałam przez kilka tygodni, sprawiło nawet, że znajoma, przyglądając mi się uważnie, zapytała:

- zrobiłaś sobie botoks? bo tak jakoś dobrze wyglądasz i jakoś mniej się marszczysz..

Co za komplement! Prawda?
Tylko nieco trudno tak naprawdę określić, czy się z niego cieszyć, bo nie zrobiłam, czy załamać "stanem uprzednim" ;)

Niemniej, na pewno moje myśli poszybowały w stronę "czy to już pora na tego potwora"?

Nie powiem też, że go nie znam. Kilka lat temu raz dałam się, w chwili wyglądowej depresji, skusić jakiemuś kuponowi rabatowemu i delikatnie ostrzyknąć najniższymi dawkami. Tak po 1 jednostce w trzy punkty twarzy i po 2 w okolice oczu.
Owszem, posępiłam na dopłaty za więcej, ale uznałyśmy z lekarką, że na pierwszy raz, jeszcze przed trzydziestką i bardziej jako profilaktyka - wystarczy.

I wystarczyło :) Kiedy patrzę na zdjęcia z tamtego okresu, widzę przede wszystkim, że uśmiecham się ładnie, bez policzków podskakujących do góry i próbujących zasłonić mi pole widzenia i lekko podniesione punkty szczytowe brwi... Przy czym mimika pełna, żadnego efektu maski.

Tylko "czy można uśmiechać się brzydko?" - pewnie zapytacie. Otóż tak. Lata ćwiczeń, by unosić kąciki ust subtelnie, elegancko i promiennie za razem, u mnie spełzły na niczym. Gdyby był taki przedmiot w naszych instytucjach edukacyjnych, to bym pewnie do dziś kiblowała w "zerówce".

Kiedy się cieszę, moja twarz radośnie szybuje ku niebu, i pewnie, gdyby nie zaczepienie na nosie i włosach, zatrzymałaby się dopiero w okolicach karku. Innymi razy, próbuje się skurczyć do rozmiaru nosa, i w jego miejscu umieścić. A że do tego pokerzystą bym być nie mogła kompletnie, za to, jako mim, pewnie zrobiłabym międzynarodową karierę, to łatwo wyobrazić sobie, jak dokładnie, już koło dwudziestki, moja leniwa skóra postanowiła mnie za to zacząć karać ;)
Do tego grawitacja dodała swoje "trzy grosze" przez kolejne półtorej dekady... I zaczynam zauważać u siebie  coraz częściej nowy typ choroby cywilizacyjnej zwanej "podciąganie twarzy na trzy palce", kiedy tylko, w gorszy psychicznie dzień, stanę przed lustrem...

I nawet nie pomaga mi wtedy moja ulubiona piosenka, "Story" w wykonaniu Sary Ramirez w "Chirurgach" 7/18 [polecam, zwłaszcza z całym odcinkiem, który nadaje jej szczególnych emocji, a który wszedł na stałą listę moich ukochanych musicali :) ]



Stąd też moje rozważania.

A Wy jak myślicie? 
Kiedy nadchodzi ten czas, by pielęgnację zacząć uzupełniać o delikatne wsparcie medycyny estetycznej? Co myślicie o zastrzykach z toksyny botulinowej? Znacie może osoby, które się do stosowania takiej przyznają, czy może wciąż jest to temat tabu wśród kobiet?
A może same miałyście taką przygodę jak ja, albo możecie podzielić się ze mną doświadczeniami ze stałego stosowania? [może być też na maila, bo wiem, że często to największa z kobiecych tajemnic, w szczególności wśród blogerek kosmetycznych ;) - obiecuję dyskrecję :) ]

Wasza, zwisająca coraz bardziej, Cholera Naczelna :)

28 komentarzy:

  1. Jeszcze się nie zastanawiałam nad tym, bo w sumie póki co, mimo że mam 27 lat, nadal mnie w sklepie pytają o dowód, kiedy chcę kupić głupie piwo... Ale chyba na botoks się bym nigdy nie zdecydowała - twarz Krzysztofa Ibisza, która pojawia się w mojej głowie, kiedy myślę o botoksie, skutecznie mnie odstrasza. I do tego te igły! Brr... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara!!! mnie o dowód pytają już tylko w bankach i urzędach ;)

      A Ibisz to chyba po prostu przegiął? Bo mi po tym pierwszym razie nawet mimika nie zaniknęła, wręcz nikt nie zauważył za bardzo ;)

      Usuń
  2. A mnie odrzuca jak pomyślę, czym naprawdę jest botoks - najsilniejszą trucizną świata. To ja już wolę się męczyć z mazistymi filtrami i ćwiczyć mięśnie twarzy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A odrzuca Cię strachem, czy obrzydzeniem? :)
      Co ciekawe, ta trucizna jest stosowana w wielu ciężkich schorzeniach jako jeden ze skuteczniejszych leków, na przykład przy dziecięcym porażeniu mózgowym :)

      Usuń
  3. ja zrobiłam sobie botoks dwa miesiące temu a mam 37 (jeszcze) lat - teraz of kors czoło mi się nie marszczy ale jak piszesz nadal jest normalna mimika twarzy a nie maska jak u Nicole Kidman. Ja jestem jak najbardziej "za" zabiegami ale z głowa i umiarem aby nie wyglądac komicznie jak kilka znanych celebrytek. Co ciekawe moja dermatolog móiwła mi że w Polsce stosuje sie mniej botoksu w botoksie niż w Stanach na przykład i dlatego efekty są delikatniejsze. Zresztą u mnie na blogu jest filmik z zabiegu botoksem któremu sie poddałam - można zobaczyc co i jak - a zabieg trwa 20 minutek i można go zrobic w przerwie na lancz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż 20? z tego co pamiętam, moja lekarka uwinęła się błyskawicznie, najdłużej trwał wywiad i rozmowa na temat pobudek, obostrzeń, zaleceń etc.
      a Twój cykl bardzo mi się podoba, chociaż osobiście nie przepadam za filmikami ;)
      [niemniej, "zazdraszczam" tych wszystkich zabiegów, gdyby nie kasa, to bym też machnęła sobie z ciekawości kiedyś "komplecik" ;) ]

      Usuń
    2. no 20 min. z tym malowaniem kropek i marszczeniem czoła :) ja miałam chyba z 8 nakłuc robionych - dwie okolice - marsowa i poprzeczna :)
      tak to prawda - kasa ogranicza mocno ale moze to i dobrze bo jakbym tak sobie wszystko zaczęła poprawiac to pewnie byłabym jak Ewa Minge :)

      Usuń
    3. oj, Minge, to już poszła raczej dużo dalej ;)
      ja uważam, że lekkie "zawracanie czasu" by mi wystarczyło :)
      Osobiście miałam robioną wzdłużną i kurze, "marsa" mi pani doktor, z niekłamanym zaskoczeniem, nie znalazła ;) ale też mi nic nie malowała. Kazała się zmarszczyć, puścić, wkłuła i już :)

      Śmieję sie czasami, że miałam niedawno ofertę zrobienia za grosze czegoś, o czym marzyłam [ba, sądziłam, że jak o niczym innym ;) ] odkąd odkryłam, że w bikini nawet gąbki niektórym nie pomagają ;) i nie skorzystałam, więc chyba nie grozi mi zostanie "surgery's addicted" na szczęście ;)

      Usuń
  4. Naczelna, zagięłaś mnie totalnie! Ty i botoks?!:)) Nie przesadzasz czasem?

    Raczej nie zdecydowałabym się na botoks, chyba się napatrzyłam na "nie-udane" zabiegi upiększające. :))
    A decyzja o takim zabiegu zależy już do zainteresowanej :))
    A trzeba pamiętać o tym, że co jakiś czas trzeba sobie robić zabiegi botoksowe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, ano tak, ja i botoks :D
      toć wszędzie i wprost piszę, że nie uznaję "starzenia się z godnością", a kremy i mazidła powoli przestają już wystarczać, to i takie tematy rozważań przychodzą :)
      a że trzeba powtarzać? ponoć nawet operacje trzeba po jakimś czasie poprawiać ;)

      Usuń
    2. Tylko nie zrozum mnie źle. Teraz jestem na nie bo nie potrzebuje botoksu (i raczej długo nie będę potrzebować z racji dobrych genów). I zgodzę się, że każdy zabieg za jakiś czas trzeba poprawić, bo skóra i jej elastyczność się zmienia. I jeżeli tego Ci brakuje do pełni szczęścia. Kto nie ryzykuje nie pije szampana :)

      Usuń
    3. Spokojnie, niczego negatywnego się nie dopatrzyłam w Twoje wypowiedzi :) :* Bardzo cieszy mnie, że podjęłaś głos w dyskusji :)
      A czy tego mi brakuje do szczęścia.. heh, ciężko czasami przyjąć do wiadomości, że już nie tak łatwo załatwić wszystko na sam uśmiech i fakt bycia kobietką, tak jak jeszcze nawet dekadę temu ;)
      A geny niestety mam średnie.. Choćby patrząc po starych zdjęciach mojej mamy to widzę... ;)

      Usuń
  5. Jeśli ktoś ma ochotę w ten sposób ingerować z swoje ciało, proszę bardzo. Ale nawet gdyby mi zapłacili, nie pozwoliłabym sobie wstrzyknąć czegokolwiek ;)
    Ze zmarszczkami, również mimicznymi, można walczyć w inny sposób, a jest ich mnóstwo!

    Mnie jakiś czas temu bardzo pomógł produkt pod nazwą Matricium. Zmiany były widoczne gołym okiem. I lada dzień, znów do niego wracam, by pozbyć się kilku bruzd na czole.

    PS. Mam to "szczęście", że wyglądam młodziej, niż moje rówieśniczki. I nieraz pytają mnie o dowód w sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, to się muszę temu cudowi przyjrzeć bliżej, skoro mówisz, że faktycznie działa, bo zaczynam już tracić cierpliwość dla grawitacji i swojej mimiki [czy raczej jej efektów] ;)

      Usuń
  6. ja to bym się cholernie bała. Ale spoko jak ktoś ma ochotę to proszę bardzo, ale ja się strasznie boje różnego rodzaju zastrzyków, więc u mnie to odpada :P Chyba, że kiedyś przestane się bać, ale póki co nie potrzebne mi to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się bałam, póki nie zdecydowałam się pierwszy raz na mezo igłową ;) po tym przeżyciu doszłam do wniosku, że kilka wkłuć już mi nie straszne ;)

      Usuń
  7. Wszystko jest dla ludzi - botoks, sztuczne cycki,wódka o północy i protezy zębów. Wszystko. Dla mnie to ok, pewnie sama bym sobie botoksu nie zasponsorowała przez moje sknerstwo :D chociaż mimo, że mam 22 lata to wyglądam duuużo poważniej ;) ale jakoś nie ciągnie mnie do tego. Gdyby ktoś mi płacił za takie przyjemności to czemu nie?
    Nie potępiam, nie grzeje mnie. Ot normalny zabieg jak wybielania zębów, depilacja, czy usuwanie znamion.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, właśnie :) też mnie dziwi demonizowanie botoksu jako czegoś wstydliwego, kiedy jednocześnie korzystanie z wybielania zębów, laserowego napinania skóry, maszyn do usuwania cellulitu, albo kwasów jest wręcz powodem do chwalenia się i dumy ;)
      Swoją drogą, to ja też sknera jestem straszna :D tylko wiek już każe mi kalkulować, czy w kontekście paru miesięcy, nie wyjdzie mi taniej parę zastrzyków, niż pakiety innych zabiegów i kremów ;) i, po poszperaniu trochę, wychodzi na to, że botoks wcale drogi nie będzie aż tak ;)

      22 lata... raaaaju.. kiedy to było!! korzystaj pilnie z tego wieku, bo ani się obejrzysz, jak ucieknie ;)

      Usuń
  8. Nie, no nie mogę, jakoś ciężko mi uwierzyć, że tego potrzebujesz! :P Ja bym chyba spadła z krzesła nie chcę tego - i nie poddam się temu~! :))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, Zeberko, no niestety, latka lecą nieubłagalnie :)
      a co do deklaracji - młoda jesteś, nie mów hop, póki nie przeskoczysz... jeszcze z półtorej dekady ;)

      Usuń
  9. Moim skromnym zdaniem nie potrzeba Ci takich zabiegów, bo wyglądasz rewelacyjnie i jakbym nie wiedziała, to bym nie pomyślała, że jesteś matką takich dorosłych pannic ;)
    Osobiście nie mam nic przeciwko takim zabiegom, jednak przeraża mnie fakt, że niewiele kobiet poprzestaje na rozsądnych dawkach. Potem chodzą po ulicach napompowane plastiki i straszą ;) Wszystko z głową i zdrowym rozsądkiem.
    Sama chyba nie zafundowałabym sobie podobnych atrakcji, bo chcę się zestarzeć "normalnie" ;) Jeśli jednak ktoś tego potrzebuje, to dlaczego miałby nie wspomóc matki natury? :) Byle z głową, byle z głową.....bo głowa nie jest tylko po to, żeby włosy na niej rosły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, jesteś KOCHANA :*
      Obiecuję, że postaram się Cię nie straszyć, bo raz, że planuję botox a nie pompowanie hialuronem, a dwa, uwierz, sama się boję, żeby nie stracić naturalnego wyglądu ;)

      Usuń
  10. Witajcie, Cholery!
    Trafiłam na Waszego bloga już jakiś czas temu, ale dopiero niedawno przejrzałam chyba większość postów i muszę stwierdzić, że jesteście świetne :)
    A co do botoksowych rozważań, to nie jestem jeszcze w wieku, który byłby dopuszczony do takowych działań (czytaj: małolata jeszcze bez dowodu osobistego). Jednak swoje zdanie na ten temat mam.
    Mianowicie myślę, że botoks- tak, jeżeli tylko osobnik czuje, że tego mu właśnie potrzeba, to oczywiście. Tak samo kwas hialuronowy. Jednak skalpel nie, nie i jeszcze raz nie.
    Po prostu drobne kwasowo- botoksowe poprawki tak, poważna chirurgia wynikająca z próżności- nie.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Madeleine

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo nas cieszy, że się u nas odnajdujesz, i piszesz :)
      No właśnie poważna chirurgia mi raczej nie grozi, panicznie boję się narkozy i bólu, plus mam tendencję do paskuuuudnie brzydkich, głębokich i ciemnych blizn, nawet przy zastosowaniu wszystkich dostępnych metod do ich przeciwdziałania ;) tak więc, jeżeli by mi nawet strach przeszedł, to blizny uniemożliwią przedawkowanie próżności ;)

      Usuń
  11. Mam do tego stosunek zupełnie neutralny - jeżeli ktoś czuje, że chce, podoba mu się efekt, zwiększy jego/jej pewność siebie i poprawi wygląd - to czemu nie? To jest dla ludzi! Jedyne niebezpieczeństwo jest takie, że są jednostki podatne na uzależnienie od takich zabiegów, a wtedy można w efekcie zrobić z siebie karykaturę. Ale to przypadki skrajne. Cholerko, jeżeli Ci to do szczęścia potrzebne, to "se zrób" ;) Mnie tam zmarszczki nie dołują, ani moje ani czyjeś, i kompletnie nie zwracam na nie uwagi (mimo że oczywiście dbam o pielęgnację... ale robię to bardziej dla przyjemności, niż dlatego że muszę).

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja zrobiłam .mam 43 lata i od jakiegoś czasu robiły mi się ,,lwie bruzdy" na czole. Po pierwsze -nadawały mojej twarzy wyraz wiecznie wściekłej i złej (jak to niektórzy mówili że mam groźny wygląd) co nie jest prawdą.Po drugie -miałam wrażenie ,że na czole zrobił mi się biceps :)
    Więc zrobiłam-jestem zachwycona choć podchodziłam z rezerwą ,bo nie chciałam wyglądać jak plastikowa lala. Jak to napisała jedna z internautek ,chce się starzeć z godnością, ale niekoniecznie brzydko. Zabieg bolesny ale da się wytrzymać ,2 dawki botoksu- 900 zł. efekty uboczne po zabiegu,hmm,dziwne uczucie sztywności czoła ,ale po ok.3 tygodniach minęło. Zabieg najlepiej robić na jesieni ,bo nie można się opalać, należy powtórzyć dla utrwalenia efektów max.po roku. i na jakiś czas wystarczy tak 5do 10 lat.Botox działa w ten sposób ,że uszkadza komórki nerwowe w mięśniach dzięki czemu przestają pracować ( kurczyć i rozkurczać) co jak wiemy powoduje zmarszczki na skórze :) Z botoxem nie można przesadzać i zaczynać zbyt wcześnie -nie polecam osobą przed 40.
    bo jak zaczniesz za wcześnie ,a po 40 i tak zaczną pojawiać się zmarszczki to jak będziesz wtedy się bronić? Operacją plastyczną? A zmarszczki i tak się pojawią-niestety,taka już jest natura ludzka.Nie tylko metryka ,ale i ciało się starzeje,ważne ,żeby starzeć się ładnie ,a nie robić z siebie na siłę 20 latki :) Zabieg polecany dla osób które mają problem ze zbyt mocnym zaciskaniem zębów-wstrzykuje się wtedy botox w okolice stawu żuchwy, podobno pomaga też na migreny..

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja się zastanawiałam bardzo długo. Ale mam tyle zmarszek mimicznych, że czasami nie mogę na siebie patrzeć w lustrze. Bałąm się oczywiście braku mimiki i tego, że wstrzykną mi go za dużo, ale przeszukałąm chyba wszsytkie strony www i znalazłam idelanego specjalistę i teraz korzystam regularnie i polecam każdemu :)

    OdpowiedzUsuń

Śmiało, komentowanie nie gryzie ;) ja też ;)

Bardzo lubię i cenię każde słowo od Was, Wasze komentarze są dla mnie motorkiem napędowym :)

Staram się też odpowiadać na Wasze wpisy, pytania, i odwiedzać moich czytelników.

4cholery@gmail.com

Cholera Naczelna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...