czwartek, 27 lutego 2014

Problemy ze skórą głowy - część 1.

Często przewijającym się w Waszych komentarzach tematem są problemy ze skórą głowy.


W szczególności w notce o Darsonvalu pytacie, czy pomoże i jak go stosować na problematyczny skalp.

Oto historia moich problemów i tego, w jaki sposób sobie z nimi poradziłam.
Doświadczenia zebrane na przestrzeni czasu, i te dwa ostatnie lata, które pozwoliły mi przestać cierpieć, a zacząć się cieszyć i skupić na pielęgnacji czupryny, a nie tylko na walce z kapryśnym "czerepem" ;)


Nawracający łupież, ropne krosty, strupy i stany zapalne mieszków włosowych na skórze głowy, problemy z wypadaniem włosów, słaba kondycja tych już posiadanych i mało pojawiających się, a do tego już osłabionych od początku wzrostu, baby hair?

Borykałam ze wszystkimi tymi problemami regularnie od czasów nastolatki. W jaki sposób więc, nie tylko mam dziś zdrową skórę, oraz ładne i zdrowe włosy, i są one moją blogową dumą? ;)

   Początkowo sądziłam, że taki już urok moich włosów - przetłuszczających się przy głowie. Dobry wygląd czupryny maksymalnie dwie godziny po wysuszeniu, stałe uczucie wilgoci przy skórze na czubku głowy, krosty, strupy, i.... ten zapach. Dłużej [np 3 dni] nieumyte włosy miały, może nie bardzo intensywny, ale przykry zapach. Coś jak... lanoliny [czystej, a nie płynu do płukania, jeżeli wiecie o czym mówię ;)]
Z czasem jednak problemy na mojej głowie znacznie się zaostrzyły. Doszły wręcz do takiego momentu, że byłam na skraju leczenia łysienia plackowatego spowodowanego stanem skóry.
Mój portfel cierpiał katusze podczas każdych zakupów szamponów w aptekach, ponieważ KAŻDY sklepowy robił z mojej głowy piekąco-swędząco-bolesną masakrę, a apteczne cuda, zwykle w cenach od 50 zł za 120 ml, w górę [i to w latach, kiedy 800 zł wypłaty to była "ok-przeciętna"], dawały radę przez 3-4 tygodnie, po czym znów łapałam na nie "alergię".
Do tego konieczność mycia włosów praktycznie codziennie, ponieważ w parę godzin "przesiąkały", a ja czym prędzej zamykałam się w domu na cztery spusty, by nikt nie mógł zobaczyć mojego problemu....

Romantyczne sceny, kiedy druga osoba czule wsuwa palce między moje włosy? Zapomnij! Fryzjer? Absolutnie nie! Fryzury z wyraźnymi przedziałkami? Nigdy w życiu! Dermatolog? byle to jeden... każdy rozkładał ręce, zapisywał kolejne maści i wcierki, które pomagały na chwilę, i doradzał zmianę kosmetyków, ze stwierdzeniem "nie wiem, co jeszcze pani poradzić, ja przestanie działać, proszę wrócić, przepiszemy coś innego".

Później nauczyłam się mój problem ukrywać pod kokami, nieco zelżał on też pod wpływem wieloletniej terapii astmy na tle alergicznym [antyhistaminy i sterydy w cyklach wielomiesięcznych], a i rynek kosmetyczny się zmienił znacznie, producenci zaczęli ograniczać drażniące środki w szamponach, dodawać do nich wręcz łagodzące składniki, i powoli, w ciągu ostatnich dwóch lat, udało mi się wrócić do normalnej w miarę pielęgnacji, w rozsądnych cenach.

Ale prawdziwą, długofalową ulgę, przyniósł mi 'system zapobiegawczo-ratunkowy', który opracowałam, by móc korzystać z piękna życia ze zdrową i świeżą skórą głowy, i którym się tu chętnie z Wami podzielę :)
Mam nadzieję, że Wasze problemy nie są aż tak zaawansowane, i wystarczy samo jego wdrożenie w Wasze życia, by i Wasze zniknęły :)

 Na początek oczywiście diagnoza. Dermatolog i trycholog to kierunki, gdzie powinnyście skierować swoje pierwsze kroki, jeżeli Wasz problem wykracza poza Wasze możliwości poradzenia sobie z nim.

Najpopularniejsze problemy, z którymi zwykle boryka się przeciętny posiadacz głowy to uporczywy nawracający łupież, atopowe zapalenie skóry, grzybiczne zapalenia skóry, zapalenie mieszków włosowych i łuszczyca.
O ile to pierwsze większość ludzi traktuje pobłażliwie, uważając wyłącznie za problem estetyczny, i w większości przypadków wystarcza im szampon przeciwłupieżowy, to mało kto wie, że zaniedbany nawracający łupież jest często wstępem do pozostałych, a nieodpowiednie podejście do tematu wpędza w błędne koło nawrotów.
Łuszczycę natomiast można wyciszyć na tyle, że przestanie doskwierać i objawiać się, co w jej przypadku będzie już i tak dużym sukcesem, kiedy większość lekarzy kwituje jej występowanie tekstami typu "taka już pani uroda" ;)

Uspokojone, że nasz problem nie wymaga farmaceutycznej interwencji, tudzież po jej przeprowadzeniu, możemy już skupić się na tym, co nasza skóra głowy pokocha, a za czego unikanie będzie nam wdzięczna.

Na początek - podwyższony stopień higieny. I abym została dobrze zrozumiana: nie sugeruję nikomu jej braku!
Po prostu, większość uporczywych problemów wynika z tego, że potrzebujemy jej znacznie wyższego poziomu niż inni, by nasza skóra przestała być dla nas wredna ;)

Ponieważ nasz skalp, zwłaszcza u długowłosych, stanowi idealne środowisko dla rozwoju nie do końca pozytywnych dla nas grzybków i drobnoustrojów, warto zaopatrzyć się w spray medyczny do dezynfekcji, za który w aptece zapłacimy około 20-30 zł, ale który też starczy nam na całkiem długi czas.
Osobiście polubiłam się z produktem Ocenisept, który odkryłam podczas wizyty Cholery Najmłodszej w szpitalu. Ma szerokie spectrum działania, i możemy używać go zarówno do sprzętów, jak i do dbania o skórę, skaleczenia, obtarcia, a nawet rany pooperacyjne. 

   Zaczynając nasz plan poprawy kondycji skalpu, przede wszystkim uprzedzamy wszystkich domowników, że pourywamy im łapki przy samych uszach, jeżeli odważą się użyć naszej szczotki, grzebienia czy ręcznika, albo wpakują paluchy do słoja z maską albo peelingiem, który stosujemy na głowie.
 Dla nadania szczególnej dramaturgii naszej groźbie, proponuję nakleić drastyczne zdjęcia pourywanych kończyn na pojemnik, w którym będziemy swoje rzeczy przechowywać ;)

   Następnie do codziennego rytuału mycia siebie, dodajemy mycie szczotki i grzebienia, najlepiej w mydle antybakteryjnym lub z dodatkiem srebra [za 6-8 zł dostępne w aptece]. Nie zapomnijcie o ich dokładnym wypłukaniu, i o osuszeniu przed kolejnym użyciem.
Dwa razy w tygodniu, dodatkowo, spryskujemy wszystko płynem dezynfekującym [ale nie czystym spirytusem!]. Dokładnie usuwamy, po każdym czesaniu, wszystkie zaplątane włosy ze szczotki.

   Do "wycierania" włosów używamy osobnego ręcznika niż do ciała. Jeżeli używamy go więcej razy niż jeden, pamiętajmy, by wysechł później maksymalnie szybko, dobrze rozwieszony.

Warto też zainwestować w dodatkowe poszewki na poduszki i wymieniać je dwa razy w tygodniu. To pomoże nam zarówno na problemy ze skórą głowy, jak i ze skórą twarzy, pomagając w walce z wypryskami :)

 Mając ten temat już pod wzmożoną kontrolą, przeprowadzamy kolejną, a mianowicie - kontrolę naszych kosmetyków.
 Rynek jest mocno nasycony wszelkiego typu specyfikami. Jak odnaleźć się w nim, mając kapryśny skalp, i nie zwariować? ;)

Cóż. Znowu... porządki ;) Tym razem na półce z kosmetykami.

Jak je zrobić, aby wyprowadzić skórę głowy na prostą? Jak znaleźć to, co nam służy, i wyeliminować to co szkodzi? Jak wprowadzać nowe produkty, aby były dla nas bezpieczne? Oraz co robić, by usunąć już powstałe problemy?

Już wkrótce, w kolejnych częściach "instrukcji obsługi kapryśnego skalpu" ;) 



Zainteresowane? :)

Cholera Naczelna

18 komentarzy:

  1. No to trzeba przyjść z wizytą do apteki :)) Czekam na kolejną cześć :) Pozdrawiam! I zapraszam do mnie w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie... a powiedz, jak najwygodniej myć takie długie włosy? Czy lepiej zacząć od końcówek w górę czy odwrotnie?
      Zazdraszczam włosków bo piękne! :))

      Usuń
    2. osobiście, ja nawet nie do końca myję włosy :) głównie skalp :) już kiedyś miałam zapytanie o to jak myć takie włosy, i chyba zrobię notkę o tym w końcu :)

      Usuń
  2. masz niesamowite włosy, trudno uwierzyć, że zmagałaś się z jakimikolwiek problemami, ja mam łuszczycę głowy. gdyby nie swędzenie mogłabym nie być włosów tydzień albo i dwa a nadal wyglądałyby świeżo. Mój skalp jest skrajnie suchy a włosy nigdy mi się nie przetłuszczały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :)
      Jasna też ma łuszczycę. dlatego może zainteresują Cię rady dotyczące złuszczania i wygajania, już wkrótce :)

      Usuń
  3. ale masz piękne włosy! ja to mam problem ze suchą skórą głowy. Normalnie tego nie widać, ale wystarczy, ze się podrapie i juz mi się łuszczy skóra w tym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będę też pisać o peelingowaniu i nawilżaniu skóry głowy, to na pewno Ci się przyda :)

      Usuń
    2. Mam podobny problem... włosy czasem mi się przetłuszczają, a mimo to mam suchą skórę głowy... brzmi jak absurd. Będę czekać na Cholerrne porady :))

      Usuń
  4. U mnie co prawda nic się nie dzieje na glowie ale chętnie poczytam, choćby po to by sprawić, zeby włoski były ładniejsze i zdrowsze.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam, masz bardzo fajną i zdrową skórę głowy :) ale faktycznie, dbanie o skalp, to też wpływanie na kondycję włosów :)

      Usuń
  5. Znam problem łupieżu z przetłuszczającymi się włosami, które zaczynam "czuć" po kilku godzinach ... Znalazłam swój kosmetyk, który łagodzi w znacznym stopniu te objawy i spokojnie głowę mogę myć co drugi dzień :):) , ale wykorzystam kilka dobrych rad Kochana od Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to koniecznie podrzuć mi jego nazwę, chętnie przetestuję, bo z przetłuszczaniem nadal walczę, i to już chyba walka do końca życia będzie ;)

      Usuń
  6. Ja mam problem jesynie z wypadaniem. Kiedyś miałam łupież, i jeśli używam dlugo nieodpowiedniego szamponu to czasem powraca. Włosy mogę myć co 2-3 dni, nie przetłuszczają się nadmiernie. Tylko to wypadanie, które jest raczej sezonowe. Za to mój P. stale walczy z łupieżem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to pilnuj, by Twój P nie używał Twojego ręcznika czy szczotki ;)
      po nowych szamponach, to fakt, zawsze jest "ryzyk-fizyk" i groźba łupieżu :)

      Usuń
  7. Bardzo, ale to bardzo przydatne uwagi!!!
    Wspominałam Ci kiedyś, że sama mam podobne problemy ze skórą głowy... wyleczyłam je wprawdzie, ale nawracają od czasu do czasu...
    Przeczytam raz jeszcze Twoje uwagi i będę je wcielać w życie....
    PS. Ale masz piękne włosy! I śliczne jest to pierwsze zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety większości problemów nie da się wyleczyć raz na zawsze. Ale mam nadzieję, że moje rady pomogą Ci utrzymywać rewelacyjny stan Twojej skóry na jak najdłużej :*

      Usuń
  8. Witaj świetny blog. Mam duży problem, ponieważ mam bardzo suchą skórę i niestety zauważyłam,że w związku z tym zaczęły mi powstawać dość szybko zmarszczki.Po naniesieniu fluidu znać mi każdą porę.Nawet jak stosuję kremy nawilżające to w momencie jak tylko bym przestała to skóra znowu traci nawilżenie.Ogólnie jest okropnie.Czytam dużo nawet na ten temat to jest jeden z ostatnich artykułów jaki przeczytałam Mój blog
    https://zdrowie.enel.pl/artykul/jak-sobie-radzic-z-sucha-skora-twarzy Słyszałam,że należy używać kosmetyki z lipidami ale na rynku jest ich bardzo mało.Proszę o sugestię i wskazówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ahh, żeby to było takie proste, że wiadomo, albo nie wiadomo czego używać :)

      Usuń

Śmiało, komentowanie nie gryzie ;) ja też ;)

Bardzo lubię i cenię każde słowo od Was, Wasze komentarze są dla mnie motorkiem napędowym :)

Staram się też odpowiadać na Wasze wpisy, pytania, i odwiedzać moich czytelników.

4cholery@gmail.com

Cholera Naczelna

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...